pierwszy poeta stworzył świat
byś mogła muzą zostać w nim
z bezmiaru myśli wyrósł kwiat
w zachwycie nad nim zastygł mim
warkocz zaplata letni wiatr
chce przez ramiona przedrzeć się
marzenie sięga samych Tatr
a sen ku gwiazdom niesie cię
..unieś błękitny wzrok
..niech iskrę skrzesze w tańcu krok
..za progiem miłość jest
..i bez pukania wbiega już
..unieś błękitny wzrok
..feeria zórz
drugi poeta warkocz tnie
wprowadza prozę między dni
w tym nowym domu czasem źle
o rajskiej wyspie wtedy śnisz
w baśni motyle ciągną dniem
tak jak Calinkę w nurcie snu
w płomieniu marzeń mnóstwo ciem
do szczęścia szuka świętych wrót
..linia zmęczonych rzęs
..zabiera i nadaje sens
..wśród koralowych raf
..nie łodzią płyniesz ale wpław
..linia zmęczonych rzęs
..błękitny staw
poeta trzeci – srebrna skroń
to bardów samotności brat
nie tracisz piękna – twoja broń
to wciąż jest miłość mimo lat
aksamitnieje myśli szmer
we śnie faluje piersi kształt
w powozie jedzie dama kier
niech jasyr głosi wschodni bałt
..unieś nadziei cień
..i pośród różnych myśli mgnień
..tę jedną pieść i tul
..i niechaj minie z wczoraj ból
..obudź dzisiejszy dzień
..echem znad pól
kładziesz na stole talię kart
chcesz w nich zobaczyć szczęścia znak
Anioł jest z lewej... z prawej czart
nad jutrem krąży biały ptak
..unieś błękitny wzrok
..przecież poznajesz rytm i krok
..ktoś zdmuchnie kurz
..na scenę pustą wbiegasz już
..unieś błękitny wzrok
..to taniec zórz
..unieś nadziei cień
..i pośród różnych myśli mgnień
..tę jedną pieść i tul
..i niechaj minie z wczoraj ból
..obudź dzisiejszy dzień
..echem znad pól
© Krzysztof Woźniak