Zobacz część pierwszą: Dochodziła godzina 16 (fragment powieści) / Piotr Grocholski
W prosektorium siedział przy mikroskopie Burski oglądając próbki.
- Witaj Karolu, dawno ciebie nie gościłem w moim królestwie, chyba ostatni raz byłeś, kiedy prowadziłeś sprawę seryjnego mordercy z Piastowa. Patrz, mój drogi, po lewej stronie lodówki, po prawej, a pośrodku stoły. Fajne co.- rzekł patolog.
- Burski wiedział, że Karski pracował około dwudziestu lat w kryminalnej, nie przyzwyczaił się do widoku trupa na stole.
- I co stwierdziłeś mój drogi przyjacielu-odciął się Karski. - Z pozoru nic nie widać. Można założyć, że to typowy zawał.- odrzekł patolog. - Ale kiedy obejrzałem denata dokładnie, znalazłem cienki ślad, w okolicy szyi , na wysokości mięśnia pochyłego. I to dało mi do myślenia. Wziąłem próbki z wątroby, żołądka i badania wykazały jednoznacznie. Jest to trucizna jakiej używają Indianie w puszczy amazońskiej na polowania na dzikie zwierzęta, np. na małpy, gdybym zbadał po sześciu godzinach to trucizna wchłonęłaby się w organizm i praktycznie jest nie do wykrycia. Wystarczy tylko 0,1 mil., aby doprowadzić do zgonu, wciągu krótkiego czasu. Odpada więc samobójstwo.
- Więc mamy do czynienia z osobą, która ma coś wspólnego z truciznami - odparł Karski
Gdzie używają? - Najczęściej w instytutach farmaceutycznych, w Polsce jest mały krąg ludzi, który ma do czynienia z truciznami, o ile się orientuje tylko dwie korporacje korzystają z tych substancji. Jutro zadzwonię do kolegi z Gdańska, on siedzi w tym temacie. Ale jest też druga opcja. Niewykluczone, że morderca zetknął się z tymi truciznami podróżując po Ameryce południowej. Jutro przekażę tobie dokładny raport z autopsji.
W tym samym czasie, kiedy Karski dowiedział się o przyczynie śmierci arcymistrza szachowego, Watson w pałacu Mostowskich przesłuchiwała Czerską gosposię, która pracowała u Karczewskich.
- Od kiedy pani zaczęła pracować u państwa Karczewskich? -.
- To było krótko przed śmiercią pani Zosi. Pani Wolska poleciła mnie jako osobę dyskretną i pracowitą.
Jakie były relacje pomiędzy małżonkami? - zapytała Margarita.
- Bardzo złe. Ten macho był typowym tyranem. On decydował właściwie o wszystkim, pani Zosia doskonale wiedziała o jego wyskokach, kiedy wpadał w trans alkoholowy wychodziło jego prawdziwe oblicze. Na porządku dziennym było, że bił parę razy w tygodniu swoją żonę, gwałcił, rozbijał meble siekierą, twierdził, że on jest panem domu, że wszyscy muszą jego słuchać
- W takim razie, dlaczego żona Karczewskiego nie odeszła od męża?
- Na samym początku od razu zauważyłam syndrom kata i ofiary, może mogła go bardzo kochać, a potem widocznie było już za późno, a może się łudziła ,że się zmieni.
- Jakie były relacje pomiędzy ojcem a synem? - Zapytała Margarita.
- Sven bał się ojca, jak diabeł święconej wody, dopiero po śmierci matki zdobył się na odwagę. Wyprowadził się do wujka, który mieszka na stałe w Madrycie i jest przedstawicielem firmy informacyjnej. Od tego momentu urwał się kontakt z ojcem i ze mną. Obwiniał Karczewskiego o śmierć matki.
- A co pani sądzi o tragicznej śmierci Zofii Jaromin?
- Pani komisarz, nie wierzę, aby sama prowadziła samochód po spiralnych górach nie daleko Zurichu
- A to dlaczego? --przerwała w pól zdania Watson.
- Zofia Jaromin i jej syn byli słabymi kierowcami, za to ten skurwiel był znakomitym rajdowcem. Wiem jeszcze od samego Karczewskiego, wygadał się po pijaku, że w dzień tragedii, był niedaleko, czterdzieści kilometrów od miejsca, gdzie doszło do wypadku.
- Dlaczego pani pracowała u Karczewskiego?
- Z prostej przyczyny, ten satrapa płacił cztery razy więcej, niż pani Wolska, u której poprzednio pracowałam.
- A teraz ostatnie już pytanie, gdzie pani była, kiedy popełniono morderstwo, pomiędzy 10-12
godzinę?
- Poprzedniego dnia zadzwonił wieczorem, żebym następnego dnia nie przychodziła. Ucieszyłam się nawet, dlatego, że znalazłam dzień, w którym mogła zrobić badania krwi w przychodni przy klinice na Banacha.
Watson wypisywała przepustkę, aby Czerska mogła opuścić komendę, spojrzała spod głowy i powiedziała. - Nie wykluczone, że pani będzie jeszcze raz poproszona, aby skonfrontować zeznania, więc proszę nie wyjeżdżać ze stolicy.
Ciąg dalszy nastąpi.


