Od redakcji:
Tekst powstał jako reakcja autorki na wysyp komentarzy na Facebooku pod jej wcześniejszym apelem do rodziców
(apel ten opublikowaliśmy tutaj ==> Edukacja zdrowotna: apel do rodziców). Również w tym tekście podkreślenia pochodzą od redakcji, a w ilustracji wyróżniającej wykorzystano ilustrację tekstu źródłowego autorki)
Edukacja zdrowotna weszła do szkół.
Dorośli się kłócą. A dzieci? Mają głos?
Zaczęło się od trądziku, samotności i kilku kresek na nadgarstkach.
Nie piszę dziś jako lekarka.
Piszę z perspektywy matki, która stara się dostrzec sprzeciw i wątpliwości rodziców, które docierają do mnie po ostatnim poście. ( dotyczy komentarzy pod postem tekstu Edukacja zdrowotna: apel do rodziców na Facebooku, gdzie był on opublikowany)
Przeczytaj do końca. W tej historii naprawdę chodzi o życie.
Nowy przedmiot. Nowe tematy. Stare błędy.
Kto i jak ma uczyć tego przedmiotu? - w wielu szkołach rodzice poznali treści dopiero we wrześniu, a poziom szczegółowości dokumentów bywa różny.
W komentarzach pod moim pierwszym postem eksplodowało:
”będą robić testy płci”
”za wcześnie na takie tematy”
”to moja rola, nie szkoły, nie chcę, żeby ktoś podważał to, co ja przekazuję moim dzieciom”
To nie są marginalne głosy.
Nawet specjaliści zadają pytania: kiedy i jak mówić o tematach wrażliwych?
W chaosie opinii, niepewności i emocji wybrzmiewa jedno:
nie zbudowano zaufania.
A bez zaufania żadna edukacja, tym bardziej zdrowotna, nie ma szans.
Konstytucja RP (art. 48 i 53) gwarantuje prawo rodziców do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami oraz wolność sumienia i wyznania.
Rodzice mają prawo:
- znać treści, które będą poruszane,
- wyrażać sprzeciw wobec tematów, które uznają za nieodpowiednie.
Ale to nie oznacza, że trzeba rezygnować ze wszystkiego.
Bo między rezygnacją a bezrefleksyjną zgodą jest jeszcze przestrzeń na dialog.
I właśnie o to warto dziś zawalczyć.
W programie przedmiotu znalazły się hasła: „holistyczny, ciało, umysł, duch” czy „zawody związane ze zdrowiem intymnym”. Nic dziwnego, że rodzice pytają: co to właściwie znaczy i jak o tym mówić z dziećmi?”.
To tylko przykłady. Programy mogą się różnić.
Być może to niefortunne sformułowania.
Ale wielu rodzicom nie wyjaśniono i nie pokazano szczegółów .
Zostawiono przestrzeń dla domysłów.
A w niej lęk rośnie szybciej niż świadomość.
A z drugiej strony:
Chłopiec w klasie, z którym nikt nie chce siedzieć.
Pachnie inaczej.
Dziewczynka z trądzikiem, która każdego ranka wstaje wcześniej, aby nałożyć korektor.
Boi się, że ktoś zobaczy jej zmiany.
Nie wie, że to choroba, a nie „brudna skóra”.
A te dzieci mogłyby usłyszeć, że to normalne, jak dbać o higienę, co można zmodyfikować w swojej diecie, nawykach, codziennej pielęgnacji.
Gdzie szukać pomocy.
Twarde fakty:
– 32,5% nastolatków czuje się samotnych (Młode Głowy 2023)
– 37% ma problemy ze snem (Młode Głowy 2023)
– 2 139 prób samobójczych wśród nieletnich odnotowała Policja w 2023 r.
– 71% nastolatków ogląda pornografię na smartfonie (NASK 2022), a 30% 16-latków zetknęło się z pornografią zawierającą przemoc (NASK 2022)
Możliwe skutki?
Spadek koncentracji, przeciążenie psychiczne.
Więcej konfliktów z rówieśnikami.
Większa podatność na stany lękowe i depresję.
Zaburzony obraz ciała i większe ryzyko uzależnień (od pornografii, telefonu, jedzenia).
Normalizacja przemocy.
I teraz ta historia. Z jednej z giżyckich szkół.
Zaczęło się od cienkich, równych kresek na nadgarstkach.
Wiele dzieci to widziało. Tylko jedna dziewczynka zareagowała.
Gdy zrozumiała, że to nieprzypadkowe rany na rękach i udach, była przerażona.
Poszła do wychowawcy. Zgłosiła.
I spadł na NIĄ hejt rówieśniczy.
„Wtrąca się w nie swoje sprawy. Narobiła problemów. Rodzice się dowiedzą. Szkoła się dowie.”
A potem, po latach przypadkowe spotkanie i słowa:
„Dobrze, że mnie wtedy zobaczyłaś. Może dzięki temu wciąż tu JESTEM.”
Może właśnie po to jest ten przedmiot.
Żeby następnym razem nikt nie musiał się długo zastanawiać, czy warto się wtrącać.
Dzieci mogą nie rozumieć, co się z nimi dzieje.
Nie wiedzą, że zmęczenie to sygnał, a nie lenistwo.
Że lęk to nie wymysł, tylko reakcja organizmu.
Że nie są same - tysiące ich rówieśników czuje podobnie.
A nauczyciel?
Czy wie, jak o tym rozmawiać?
Scenariusze lekcji są, ale w rzeczywistości może być różnie.
Jednoczesne ograniczenie lekcji religii i wprowadzenie nowego przedmiotu, budzi duże emocje.
Część rodziców poczuła się pominięta, wykluczona.
Mówią: „Zabrali nam religię. Dali coś o duchu i seksie.”
Nietrudno się dziwić, że pojawił się opór.
Czy można było to zrobić lepiej? Tak.
Czy to powód, by rezygnować z całości? Nie.
Bo tam jest też o tym:
jak oddychać przy lęku,
jak spać, gdy głowa nie daje spokoju,
jak powiedzieć „nie”, gdy ktoś przekracza granice,
jak rozpoznać przemoc, także tą cichą, codzienną.
Chłopiec z podstawówki słyszy na lekcji:
„Przemoc to nie tylko bicie, ale też krzyk i upokarzanie.”
Wieczorem, w kuchni widzi tatę ze spuszczoną głową.
Mama znowu krzyczy. Tak jest od dawna.
I zaczyna rozumieć co się dzieje.
Na lekcji dobrze, żeby usłyszał, że to nie jego wina. I nie wstyd jest zgłosić się do psychologa szkolnego.
Edukacja zdrowotna to nie koniec roli rodzica.
To może być początek rozmowy.
Dziecko rozmawia w szkole o pierwszej miesiączce, polucjach, relacjach i zagrożeniu w sieci.
Wraca do domu. I to jest ten moment.
Nie musisz być specjalistą. Wystarczy, że zapytasz: „Jak się czujesz z tym, co słyszałeś?”.
Wysłuchasz. Wyjaśnisz. Będziesz.
Bo rozmowa, która zaczyna w szkole - może mieć najbezpieczniejszą kontynuację właśnie przy kuchennym stole.
Być może edukacja zdrowotna nie weszła w dobrym momencie.
Być może komunikacja była nieudolna.
Ale to nie znaczy, żeby odrzucać całość.
Bo ten przedmiot, prowadzony mądrze i empatycznie, ma szansę być dobrym początkiem.
Jeśli masz wątpliwości - zadzwoń do szkoły.
Zapytaj o dokładny program.
Porozmawiaj z nauczycielem.
Ale przede wszystkim: rozmawiaj z dzieckiem.
To Wasza wspólna droga.
Dzieci są dziś często dalej niż my, dorośli, chcemy przyznać.
Masz prawo pytać i decydować.
Ale nie odcinaj dziecka od wiedzy, która może pomóc mu w zdrowiu i życiu.
©”Niech rozmowa zacznie się w szkole,
a kończy przy Waszym stole.”
Karolina Koroś-Mieronowicz
lekarka, radna, matka