Przyszła Wena
i to nie do lekarza
z kawałów
Wkroczyła dumnie w progi
mojego serca
Rozsiadła się na strunach
uczuć niezaspokojonych
zbuntowanych dojrzewaniem
może
Słowa zabrzmiały w rytmie Pendereckiego
oburzonego atakiem na Hiroszimę
Emocje opadły na niezbyt kaligraficzny zapis
Pomogło
Przyszła Wena
i to nie do lekarza
z kawałów
Przekroczyła celę serca
w rytmie walca
rozwiosienniona
Pomalowała szczęściem zakamarki
życia
Malując wersy serduszkami w kolorze miłości


