Mędrcy z pozoru, a nie ludzie mądrzy...

Tytuł od redakcji.


 

Blisko dwa i pół tysiąca lat temu Platon zastanawiał się nad konsekwencjami powszechnej edukacji, a w szczególności w zakresie czytania i pisania. Uznał, że rozwiązanie to spowoduje co najwyżej zjawisko niepamięci jako że człowiek, który zaufa pismu i będzie sobie przypominał wszystko z zewnątrz, ze znaków obcych jego istocie, a nie z własnego wnętrza, z siebie samego przestanie ćwiczyć pamięć i stanie się szybko nieukiem. Uczniowie posiądą dostęp do wiedzy, ale bez nauki. Będzie im się zdawało, że wiele umieją, a po większej części nie będą umieli nic i tylko obcować z nimi będzie trudno - to będą mędrcy z pozoru, a nie ludzie mądrzy naprawdę.

Wiele, wiele wieków później za jedno z osiągnięć ludzkości uznaliśmy walkę z analfabetyzmem oraz powszechny dostęp do edukacji. I słusznie.

Po drodze był wynalazek druku i upowszechnienie dostępu do treści. Później pojawił się Internet i powiązane z nim masowe czytanie, pisanie a wkrótce klikanie, oglądanie, lajkowanie i komentowanie za pomocą skrótów oraz obrazków. To co wiemy, w coraz większym stopniu zawdzięczamy temu, co wywarło nas emocje. To może być mem, coraz częściej krótki film, smuga komentarzy, w których i my sami zdecydowaliśmy się zaistnieć.

Kiedy upowszechniała się praktyka druku oraz dostępności do powstających w ten sposób tekstów, po raz kolejny pojawiła się wątpliwość, związana z przekonaniem, że kiedy wszyscy będą mieli dostęp do wiedzy, to w gruncie rzeczy nie będzie wiadomo, kto naprawdę wie i w konsekwencji jak odróżnić tego kto jest mądry, od tego, który co najwyżej powtarza to, co właśnie przeczytał. Wiele lat wydawało się, że to śmieszne. Dziś wiemy, że to były absolutnie realne zapowiedzi tego, co jednak może się zdarzyć. I zdarzyło się.

W jednej z typologii procesu uczenia się za pierwszy stopień uznano stan, w którym osoba nie wie, że nic nie wie. To tak zwany poziom nieświadomej niekompetencji. Dla wielu trudny do identyfikacji a tym bardziej do zaakceptowania. Wszędzie i w każdym miejscu (również w mediach, instytucjach administracji a nawet w szkołach) napotykamy ludzi, którzy żyją w głębokim przekonaniu, że wiedzą wszystko. A jak czegoś nie wiedzą to z łatwością wyguglują. Po co więc szukać, zastanawiać się, poddawać refleksji i tym bardziej sprawdzać. Po nic. Liczy się czas i szybkość odpowiedzi. Stary filozof powiedział „wiem, że nic nie wiem”. No właśnie – stary! Dziś większość z nas mówi „wiem, wiem…” I starczy.

za: facebook.com/