

Pierwsze dni lipca od wielu lat są dla mnie wyjątkowe. Tradycyjnie od wielu lat spotykamy się z przyjaciółmi z naszej innowacyjnej grupy SUPERBELFRZY RP - Eduzmieniacze aby podzielić się sobą po (często) wyczerpującym roku szkolnym. Nasze spotkania są skutecznym antidotum na belferskie wypalenie zawodowe i kilka dni wzajemnego spotkania może być porównywalne do pobytu w klinice na oddziale intensywnej terapii.
Spotkania naszej grupy organizowane dorocznie ,,face to face" nazywamy wewnętrznie przewrotnie na nasze potrzeby nie "konwentem" a "QNWENTEM".
W moim wypadku tak było również w tym roku. (ale o tym poniżej).
W tym roku Monika Walkowiak policzyła osoby, które bywają na tych spotkaniach (niekoniecznie zawsze) od pierwszego takiego spotkania w Łodzi. Było nas w tym roku na zjeździe pięcioro takich weteranów (a obecnych było przeszło 50-ciu).
[moje Tatry ukochane...]
Dla mnie te spotkania od kilku lat mają dodatkowy pozytywny wymiar z powodu miejsca naszych spotkań: odbywają się tuż obok Gliczarowa Górnego u stóp moich ukochanych Tatr. Jest okazją sycenia się co roku obecnością i bliskością moich ukochanych tatrzańskich przestrzeni. Ile razy tu jestem staram się ufundować sobie intymne sam na sam z górami (dawniej bardziej wyczynowo, obecnie wystarcza obecność i oddech gór.) Stąd też zawsze w takich w chwilach przypominam sobie słowa Mariusza Zaruskiego z jego tatrzańskiej książki, które stają się dla mnie zawsze aktualne w takich sytuacjach (zobacz tutaj ==> https://www.facebook.com/photo?fbid=24484202221185233&set=a.349420848423374 )
Ewa (Zakopane) - nawet nie wiesz jak jestem Ci wdzięczny, że od wielu lat właśnie tam i to aż tak wspaniale organizujesz nasze spotkania. Jesteś cudowna i niezastąpiona i dzięki Tobie ( czasami również z Tobą ) sycimy się Tatrami.
[nasze edu-MNOŻENIE przez DZIELENIE się...]
Dawniej często, kiedy informowałem kogoś, o istnieniu naszej grupy SUPERBELFRZY podkreślałem. że nazwa naszej grupy nie za bardzo mi się podoba, bo ja nie jestem żaden SUPER, jestem zwykły Janek. Podkreślałem jednak zawsze, że bardziej mi się podoba pod nazwa grupy: EDUZMIENIACZE.
Trzeba jednak przyznać, że coś z tego SUPER jest w tym gronie, bo kiedy wracamy ze wspólnego lipcowego spotkania w Gliczarowie to wracamy wszyscy NAPRAWIENI z wypalenia zawodowego oraz z pokaleczenia minionym rokiem szkolnym. Sprawdzoną metodą działania grupy jest DZIELENIE SIĘ.
Grupa jest prywatna i z wymienianych na nie postów nic nie wycieka na zewnątrz. Dlatego możemy się dzielić tam ze sobą dosłownie wszystkimi elementami naszego ,,belfrowania'': odkryciami niespodziewanych przypadków i doświadczeń, małymi sukcesami, wątpliwościami i porażkami... W grupie nie ma żadnej osoby przypadkowej - sami edu-wariaci, którzy na własną rękę ,próbują oddolnie zmieniać edukację.
(Krótko o naszej grupie zobacz na naszym blogu: https://superbelfrzy.edu.pl/o-blogu/ )
Fenomenem naszej grupy jest właśnie to solidarne DZIELENIE SIĘ!!!! Dzięki temu wszyscy jesteśmy bogatsi o nasz osobisty rozwój doznaje niesamowitego przyspieszenia.
Taki fenomen MNOŻENIA przez DZILENIE(się).
Poza tym my się po prostu bardzo lubimy/przyjaźnimy, bo szczere i życzliwe współdzielenie się oraz wspólna edu-pasja tworzą takie więzy. Ma to też bardzo silny wpływ na nasz zawodowy dobrostan emocjonalny.
Bardzo namacalnie doświadczyłem tego w tym roku. Od roku nie pracuję już w szkole a odszedłem z niej w poczuciu pełnego wypalenia zawodowego. Najbardziej zniechęciła mnie postawa nowych roczników uczniów, których uporczywa bierność może całkowicie zniechęcić do jakiegokolwiek działania. Nie ma więc sensu tracenia dla nich czasu własnej emerytury. Skład naszej redakcji (https://e-kreatywni.eu/index.php/redakcja) dowodzi, że ,,WARTO BYŁO" ale sposób bycia młodszych roczników dowodzi, że czas pozostać tylko na emeryturze i próby ,,odszukania sposobu dojścia'' do młodszych roczników pozostawić już innym.

I tu wracam do tematu terapeutycznej roli naszej grupy oraz naszych lipcowych spotkań. Okazuje się, że doświadczenia wieloletniej pracy nad wdrażaniem w szkole innowacji pedagogicznych związanym z nowymi technologiami nadal nie pójdą na marne. Od roku nie jest już kontynuowana platforma samokształcenia kierowanego na szkolnym serwerze oraz funkcjonująca tam Akademia Młodego Dziennikarza.
Próbę ocalenia tych zasobów rozpoczęliśmy w naszym miesięczniku w publikacjach działu Akademii e-Kreatywnych.
Nasze przyjacielskie pogaduchy na tegorocznym spotkaniu w Gliczarowie dały nam zielone światło i silny impuls do kontynuacji dzielenia się tym co się udawało w naszych innowacjach pedagogicznych. To nic, że moi uczniowie nie byli zainteresowani używaniem narzędzi i metod działania w sieci jakie im proponowałem. Zaskoczyło mnie zainteresowani nimi przyjaciół ,,Superbelfrów'' na naszym podtatrzańskim spotkaniu.
Daje to nowy impuls do wykorzystania czasu zasłużonej emerytury. Zapadła ostateczna decyzja dalszego funkcjonowania naszego miesięcznika oraz wzmocnienia jego roli w dzieleniu się doświadczeniami w ramach Akademii e-Kreatywnych.


Zapadła również na spotkaniu decyzja o objęciu przez naszą redakcję patronatu medialnego nad nowymi inicjatywami tworzenia młodzieżowego radia jakie powstaje obecnie na Śląsku. Zamierzamy udostępnić im wszystkie narzędzia oraz doświadczenia z funkcjonowania naszego radia internetowego: MŁODZI WOLNI (Wcześniej RadioVILO oraz Radio Wolne Dolne Miasto).
BO DZIELENIE SIĘ MA SENS i jest najsilniejszym akceleratorem wszelkiego rozwoju.
