Dziś będę spać spokojnie. Po raz wtóry dotarło do mnie, że nie zmienię tego, na co nie mam wpływu. i bynajmniej nie chodzi o pogodę. Dlaczego mam się gryźć, z własnymi myślami, przewracać się z boku na bok, skoro niczego w ten sposób nie zmienię?! Więc przestałam się załamywać, akceptując tym samym rzeczywistość, taką, jaką ona jest, z wszelkimi jej problemami. Chcę spokojnie zasnąć i nie potrzebuję żadnych „wspomagaczy” w postaci alkoholu, gdyż po pierwsze, nie piję, po drugie, nie mam ani grama w domu. Nie potrzebuję go. Musiałam w głowie, wszystko sobie poukładać co zrobiłam, nie bez problemów. w końcu powiedziałam sobie – pomyśl, co zrobiłaś, gdy dowiedziałaś się, że jedziesz do kliniki. Najpierw pojawił się lęk i niedowierzanie, połączone z czarnowidztwem. Co będzie, jeśli mój przypadek, okaże się beznadziejnym?
Mocowałam się wtedy, z własnymi myślami, podobnie jak teraz. i co? Płonne były moje obawy, wszystko poszło gładko. Więc postanowiłam zastosować ten sam schemat. Wprawdzie nie chodzi w tym przypadku, o operację czy zabieg, lecz o zupełnie inną sytuację, która, jednakże budzi we mnie, identyczne myśli jak wtedy. Teraz, martwię się o ciebie, myślę, jakie masz samopoczucie, czy jest tak jak dawniej, czy nowe miejsce zmieniło twoją chęć do życia. Przypominam, obiecałeś, że mnie nie zostawisz samej. Zresztą, niebawem przyjadę do Dąbrowca, do ciebie, i przekonam się, czy jest jak za dawnych czasów, czy też, nowe miejsce zmieniło cię. Oby nie, masz być takim samym, jakiego cię znam. To nie jest moje widzimisię, to jest moja pewność, że będzie dobrze, i za jakiś czas, pójdziemy razem Doliną Siedmiu Młynów.
W moich słowach nie ma poezji. Tu jest twarda rzeczywistość, na dodatek pisana ogólnikowo, bez wdawania się zbytnio w szczegóły. Zresztą, jedynym szczegółem, jesteśmy my. Dwie osoby, żyjące osobno, stanowiące przy tym duchową jedność. Myślimy podobnie, czujemy i widzimy. Byłeś u mnie w szpitalu, byłam u ciebie w szpitalu, nie wspominając o licznych wypadach do Puszczy Bukowej, do Lasku Arkońskiego albo do Stepnicy, do mojej babci. Jak można w ten sposób żyć? Można, wszystko oparte jest na wzajemnym zaufaniu. i to wszystko? Ktoś spyta. Więc odpowiadam – TAK. Posiadł moje najgłębsze tajemnice, ja posiadłam jego. Mamy przy tym, wspólną tajemnicę, której nikomu nie zdradzamy. i nie zdradzimy. Wiem, ludzka ciekawość jest nie do uniknięcia, dlatego w innym miejscu piszę, o licznych zasiekach i przeszkodach, uniemożliwiające poznanie mnie. Daję się poznać przez wiersze i prozę, cóż więcej trzeba ?!
Mam własny świat, zdominowany przez moją fizyczną wadę. Zresztą, piszę o niej w innym miejscu, więc nie ma sensu się powtarzać. Teraz ważne jest twoje życie. Chcę ci pomóc, gdyż kiedyś mi pomogłeś. Moje i twoje życie, w zadziwiający sposób ze sobą współgra, choć dzieli nas zupełnie inna historia. Na tym opiera się nasza przyjaźń, przypominająca czasem miłość. Mówiąc inaczej, jesteśmy jak dwie połówki pomarańczy. Sam tak kiedyś powiedziałeś. Dlatego niebawem wsiądę w auto i pojadę do ciebie, do Dąbrowca. Czuję, że tego chcę, że ty tego potrzebujesz, że postąpiłbyś identycznie w stosunku do mnie. Jestem tego pewna.
Kocham cię.
za: https://www.facebook.com/groups/551444182575809/posts/1099630247757197/
Od redakcji:
Dla publikowanych w naszym miesięczniku utworów literackich stosujemy bardziej rygorystyczną licencję Creative Commons: BEZ UTWORÓW ZALEŻNYCH.
Wynika to z konieczności zablokowania możliwości wykorzystania publikowanego utworu w formie plagiatu (co niestety bardzo często się zdarza, szczególnie w internetowych grupach literackich).
