zostanę na deszczu
on obmywa mnie
z kurzu sceptycyzmu
zaczyna od twarzy
spływa po włosach
ramionach
do dłoni
kiedy już to zrobi
czuję się swobodny
mogę sobie ufać
i patrzeć w niebo
przez okno
w chmurach
zakładam wtedy
błękitną koszulę
i idę na spotkanie
z tobą
długo odkładane…