nie mając już nic
poza widokiem falujących ukwiałów
wlókł po dnie swoje umęczone oczy
księżyc odwrócony plecami
już od dawna nie spoglądał w jego stronę
z piachem zadomowionym pod powiekami
potykał się o spadające gwiazdy
nie tak dawno znaczyły kierunek
a dziś spoczywają na piaszczystym dnie
nie potrafił ich już wskrzeszać
nie pamiętał nawet imion
otrzepywał je tylko z osadu
szepcząc bez wiary
że kiedyś odżyją
z bólem fantomowym po nadziei
patrzył jak kruszeją w jego dłoniach
przesypując się przez bezradne palce
ciężarem straty nie do udźwignięcia
pełen żalu do ostateczności
padał na kolana
nie przestawał szeptać
za: https://www.facebook.com/groups/cafepoesis/posts/896027893422018/
(W ilustracji wykorzystano propozycję autora wźródłowej publikacji)