PRZECIEŻ!* / Beata Dybaś

PRZECIEŻ!* / Beata Dybaś

Miał być krótki o czym innym, a wyszedł nieprzewidywalny jak to bywa z żywym:)


Pora wydęła mi życie
chęci przykryła pokrywką
Wiersze pętają się tycie
jakby był dom przybudówką
A jednak przychodzi Więcej
Rozkłada w chmurki talerze
czaruje że ence pence
Tylko cholera czy wierzę

Blade choć barwne motyle
barki obsiadły i ręce
że to już chyba na tyle
a znów przychodzi ciut więcej
Skraca się oddech tym samym
ciśnie co wcześniej nie cisło
nudniejsze robią się plany
a jednak więcej znów przyszło
 
Do drzwi coś puka pukpukiem
drzwi otwierają i serce
Już miało omijać łukiem
Z miłością przyszło znów Więcej
Jak w braku wiary powodzi
ufnie otulić od rozstań
co razem z Więcej przychodzi
Jak prosto szepnąć że zostań
  
I to by było na tyle
I to by było przed końcem
gdyby wymarzły motyle
Więcej przychodzi gorące
Jazdy się mu nie koleją
przejrzysta robi się nuda
A miało być już na tyle
Przyszło znów Więcej po cuda
  
Nie mam już ani jednego
z trzaskiem się w kącie skruszyły
Przybiegło Więcej dlatego
że cudem wszystkie ożyły
Jeden od witań codziennych
cztery od żeby znów blisko
siedem od czasów niezmiennych
Ten co w kieszonce od wszystko
  
Słońce za uchem promieniem
Z Więcej radośniej i ludniej
Żyje się jasno po kogo
Taki to cud i jest cudniej

 

(w ilustracji wykorzystano obraz wygenerowany przez redakcję za pomocą sztucznej inteligencji AI)