Tradycyjnie kiedy kogoś w dniu 1 kwietnia udawało się przyłapać na percepcji kłamstewka jakim się go obdarzyło to wyprowadzano go z błędu żartobliwą rymowanką:
"PRIMA APRILIS,
nie słuchaj bo się pomylisz"
Tak sobie myślę, że obecnie mamy poważny problem, bo sprawa nie dotyczy tylko jednego dnia w roku, ale obecnie ,,po uszy" JESTEŚMY UTOPIENI w ZWODZENIU nas informacją (biblijne: wąż mnie zwiódł). Jeszcze kilka lat temu zjawisko to nazywaliśmy "epoką postprawdy".
Obecnie w sytuacji powszechnej epidemii dezinformacji i manipulacji powinniśmy z tyłu własnej głowy mieć zapalone cały czas czerwone światło:
"UWAGA: epidemia PRIMA APRILIS
uważaj jak słuchasz, jak czytasz, jak oglądasz: BO SIĘ POMYLISZ."
Elementy składowe tej układanki:
Kiedy ma się tyle lat co ja i pamięć mnie jeszcze nie zawodzi to pamięta się jak systematycznie zmieniał się świat w jakim żyjemy.
Kiedyś jakiś filozof 20-wieczny (nie pamiętam jego nazwiska) napisał:
W czasach naszych pradziadków obraz świata w jakim żyli zmieniał się co 3 pokolenia. Za naszych czasów obraz świata w jakim żyjemy zmienił się już co najmniej trzykrotnie".
Z mojego punktu widzenia uważam, że nie 3-krotnie, ale co najmniej 5/6-krotnie.
Tak więc wybrane elementy składowe tej układanki:
- rok 2002: Wypowiedź Karola Wojtyły (Jana Pawła II) na temat Internetu. Piszę Karol Wojtyła, bo był nie tylko autorytetem religijnym ale również filozofem egzystencjalistą. To jego diagnostyczne podsumowanie obserwowanej rzeczywistości jest klasycznym punktem wyjścia metody fenomenologicznej w filozofii [cytuję z pamięci:]
"...jeszcze nigdy w historii ludzkości nie było tak jak obecnie, że pojedynczy człowiek dostał do swojej indywidualnej dyspozycji tak potężne narzędzie jakim jest komputer wpięty do Internetu a jak on to wykorzysta zależy tylko i wyłącznie od jego woli..."
[koniec cytatu, podkreślenie moje]
Jest rok 2026 i możliwości tych narzędzie niezmiernie wzrosły nie tylko dzięki sztucznej inteligencji (generowanie sfałszowanych informacji, obrazów i wypowiedzi) ale również ludzkiej inteligencji:
==> jak to wykorzystać te narzędzia aby jak najwięcej zarobić (główni gracze potentatów cyfrowych oraz wszystkie social-media)
==> jak zmanipulować informację i obraz świata dla politycznych celów ,,dorwania się do władzy'' lub utrzymania władzy. - rok 2016: POSTPRAWDA
Termin postprawda od 2016 roku zaistniał w przestrzeni medialnej jako słowo roku ogłoszone Cambridge Dictionary. Jego szczytowa popularność przypadła na czerwiec, gdy w Wielkiej Brytanii zorganizowano referendum w sprawie wyjścia z Unii Europejskiej, oraz na październik, gdy prowadzono intensywną kampanię przed wyborami prezydenckimi w Stanach Zjednoczonych. (dla tych, co tego nie pamiętają zobacz: https://pl.wikipedia.org/wiki/Postprawda )
Ale ja to doskonale pamiętam i doskonale pamiętam jak wtedy już wykorzystywano cynicznie manipulacje medialne i informacyjne dla celów politycznych. W liceum ogólnokształcącym nie mogłem mieć pełnego etatu nauczyciela informatyki, bo pierwszeństwo w dorocznym przydziale godzin w szkole miał wicedyrektor. Tym samym musiałem zbierać limit godzin innymi zajęciami. Dzięki ukończonym studiom filozoficznym mogłem prowadzić lekcje etyki. Etyka w szkole nie była obowiązkową, ale miałem na lekcjach kilka osób z mojej autorskiej klasy dziennikarskiej i wtedy stażystów dziennikarskich w naszej redakcji. Zgodnie z przepisami realizowaliśmy oczywiście podstawę programową, ale w zajęcia wplataliśmy też aktualną na dzisiaj etykę używania mediów oraz mediów społecznościowych. Tu uważam za sensowne i kluczowe dla tego felietonu przytoczenie dwóch doświadczeń z realizacji naszych lekcji z moimi młodymi przyjaciółmi.- Lata naszych zajęć z etyki z moimi młodzieżowymi dziennikarzami to lata zarządzania TVP przez Jacka Kurskiego. Aby pokazać uczniom w jak duże są możliwości manipulacją faktami w przekazie informacyjnym zadałem im jednorazowe (!!!) zadanie domowe. Poprosiłem aby wieczorem na to zadanie poświęcili trochę czasu i o godzinie 19oo obejrzeli dziennik informacyjny na TVN robiąc notatki z informacji a potem przełączyli się na dziennik telewizyjny TVP1 i ponownie robili notatki. Efekt zadania był na tyle skuteczny, że lekcja omawiania wyników była pełna euforii uczniów a eksperyment sami od siebie powtarzali przynosząc na kolejne spotkania reporterskie podsumowania swoich odkryć poznawczych.
- Na tych samych zajęciach, na marginesu ,,spowiadania się'' Zucknberga (właściciela Facebooka) przed senatem i kongresem USA za afery związane z firmą Cambridge Analitica, (kto nie pamięta o co chodziło zachęcam aby się z tym zapoznać: ==> https://pl.wikipedia.org/wiki/Afera_Cambridge_Analytica ). Moi dziennikarscy uczniowie przynieśli na lekcję na lekcję informacje z wiarygodnych mediów (mam możliwość odszukania jej w naszych archiwach dokumentacji lekcji) jak Donald Tramp nazwał własne kłamstwo na jakim go przyłapali dziennikarze w trakcie debaty wyborczej (dotyczy pierwszej jego kadencji). W debacie zapewniał, że był zawsze przeciwko wojnie Pustynna Burza w Iraku, a dziennikarze znaleźli dowody, że zarabiał na dostarczaniu broni na front tej wojny. Tłumaczył się, że "to nie było żadne kłamstwo, ale taka śmiała hiperbola aby uzyskać efekt jaki zamierzał uzyskać. I go uzyskał."
Świetna konkluzja użyteczności i motywacji dla tworzenia postprawdy.
Zresztą znane jest powiedzenia polskiego klasyka propagandy: ,,głupi lud wszystko kupi"
- Rok 2026: cyniczne wykorzystywanie ad 1_ i ad 2)
Oba zjawiska wskazane wypunktowane powyżej obecnie doprecyzowano jeszcze bardziej perfekcyjnie:- obecność wielu osób wirtualnym świecie ustawicznego skanowania smartfonów i stała współobecność w sieci jeszcze silniej polaryzuje społeczeństwo i pozwala nim sterować jeszcze lepiej niż to robiła wspomniana firma Cambridge Analogica.
- Zalewająca nas informacja (często nie do poznania, że jest nieprawdziwa i wygenerowana przez AI) często czyni nas bezsilnymi w poznaniu tego co tak naprawdę się wokół nas dzieje. Co jest prawdziwe, a co wygenerowaną fikcją: najczęściej dla ,,beki" (jak mówi młodzież (dla płytkiej rozrywki) ale jeszcze częściej dla dla cynicznej walki o władzę.
- Do perfekcji doprowadzono "polowanie na potencjalnych wyborców". Bardzo łatwo wykorzystać środowiska bardzo religijne, bo te nader często ''układają sobie życie'' wokół wartości religijnych (niezależnie jaką religię wyznają) i na co dzień więcej czasu poświęcają swojej religijności. Tym samym sprawdza się przepis na ''polowanie na nowych i wiernych wyborców: wystarczy nałożyć maskę ''obrońców religii" i sączyć swoje deklaracje w bańkach informacyjnych grup bardziej religijnych. Oni i tak mniej interesują się polityką, ważniejsza jest dla nich ich religijność... Trzeba zrobić wszystko, aby uznano ..nas'' za obrońców wartości religijnych i wtedy tworzymy ..NASZ WSPÓLNY ŚWIAT". To nie szkodzi, że to są tylko deklaracje. Wystarczy aby były wystarczająco i intensywnie sączone, aby przekaz był na tyle oczywisty aby nikt nie zauważył, że to tylko maska i etykieta. Potrzebna jest stała taka narracja, aby nikt nie widział potrzeby analizowania zgodności z wartościami religijnymi osób ,,grających'' takimi maskami. Gęstość i nachalność takiej narracji praktycznie przykrywa sposób życia i działania stojące w jaskrawej sprzeczności z jakimikolwiek wartościami religijnymi. To jest bardzo skuteczne, bo nie jest niczym nowym. Przecież na paskach żołnierzy wermachtu figurował napis "Got mit uns" a historia zna też sytuację jak w Hiszpanii reżim Franko zbałamucił duchowieństwo katolickie.
- obecność wielu osób wirtualnym świecie ustawicznego skanowania smartfonów i stała współobecność w sieci jeszcze silniej polaryzuje społeczeństwo i pozwala nim sterować jeszcze lepiej niż to robiła wspomniana firma Cambridge Analogica.
W nawiązaniu do wypowiedzi Karola Wojtyły z 2002 roku (jak wyżej) warto by się zastanowić kto tak potężne narzędzia do sterowania i tworzenia informacji wykorzystuje w DOBRYM CELU a kto w ZŁYM lub nieuczciwym.
Osobiście przeraża mnie, że środowiska demokratyczne głoszące zasady nie tylko wolności ale też sprawiedliwości i równości zgodnych z wartościami religijnymi dopuszczają do zawłaszczania środowisk religijnych siłom populistycznym i radykalnym, które w dodatku religijnymi są tylko z deklaracji, a w praktyce z wartościami religijnymi są jaskrawo ,,na bakier''.
I znowu wracając do wypowiedzi Karola Wojtyły:
...jak te nowe narzędzia człowiek wykorzysta zależy tylko i wyłącznie od WOLI CZŁOWIEKA...
Patowość tej sytuacji spr=wadza się do tego, że
- ,,DOBRY'' raczej nie kieruje sią zła wolą
- dla ,,ZŁEGO" zła wola jest skutecznie poręczna...
Źle się będzie działo jeśli tylko jedna strona będzie się starała trafić swoim przekazem do specyficznej grupy osób religijnych i związanych instytucjonalnie z Kościołem. Zostawiono ich z wizją świata malowaną tylko przez jedną stronę.
Ta konkluzja nie jest przeciwko osobom religijnym. To są prawie zawsze LUDZIE DOBREJ WOLI.
2026 r. - teraz jest jeszcze gorzej Obecnie w środowisku fake newsów i sensacyjnych klick bajtów świat, który o którym nam ktoś opowiada najczęściej nie istnieje i jest fałszywy.