Pracująca, jakby ktoś nie wiedział... / Martyna Czech

Pracująca, jakby ktoś nie wiedział... / Martyna Czech

Od lat nie pracuję 8 h/dziennie w biurze na etacie. Pewnie dlatego od czasu do czasu niektóre osoby pytają mnie: „A nie chciałabyś wrócić do pracy?”…

Cóż. Dziękuję za troskę. Hm…
Rzeczywiście, wtedy byłby powód by codziennie rano ładnie się ubrać, pomalować, a nie w dresie hasać rozwożąc dzieci do przedszkola, szkoły, czy po zajęciach na koło teatralne i plastykę oddalone od naszych Stanowic o pół godziny drogi.

Wystarczyłoby tylko zlecić komuś (mąż niestety odpada, bo od 8:00-17:00/18:00 jest głównym księgowym olbrzymiej firmy, a od 17:00 średnio do 21:00 prowadzi swoje biuro rachunkowe) ogarnięcie bieżących spraw domowych, takich jak (w turbo-skrócie):

  • tygodniowe zakupy żywnościowe i inne,
  • apteka – aktualnie ciąpy w domu są na porządku dziennym,
  • co za tym idzie przeprowadzenie u dzieci inhalacji,
  • podanie lekarstw, witamin bla bla bla, animacje chorych dzieci w domu połączone z jednoczesnym szykowaniem obiadu,
  • załatwianiem spraw internetowych (płatności za rachunki, zajęcia pozalekcyjne,
  • zakupy – o kurcze! W tym tygodniu Anielka znów idzie do koleżanki na urodziny! Trzeba kupić prezent!) ,
  • maili związanych działalnością zespołu (że też nie pomyśleliśmy o zatrudnieniu menadżera, który za parę tysi miesięcznie załatwiałby to wszystko),
  • telefonów w sprawie koncertów
    • (ojej, Celinka woła, że zrobiła kupę! Przepraszam, muszę sprawdzić, czy córka dobrze wytarła pupę- zawsze wtedy, gdy rozmawiam:)).
  • Teraz już tylko zmobilizować starszą córkę do odrobienia lekcji, pomóc jej, szybko, bo za 15 minut mam umówioną wymianę opon i przegląd samochodu,
  • teraz przeczytać wiadomości od nauczycieli,
  • info na messengerze rady rodzicielskiej (tak, należę),na grupie przedszkolnej,
  • na grupie dzieci przygotowujących się do komunii (ogólnie mój telefon nie przestaje plimkać).
  • Teraz jest czas, by pomyśleć o organizacji urodzin Andrzeja (ogarnąć termin, gości, obmyślić menu no i zorganizować prezent,
    • a! no i prezenty dla trzech jego chrześniaków, którzy też mają urodziny w listopadzie (serio!:)).
  • Dzwoni wydawca, trzeba szybko ogarnąć miks jednego z utworów na reedycję płyty, którą wypuszczamy już w przyszłym miesiącu,
  • tak Celinko możesz słodyczka, ale potem umyj ząbki,
  • dzwoni pianista, na cito potrzebne spisanie pewnych info do projektu symfonii, którą tworzymy na wiosnę 2024,
  • tak Celinko, będziesz zdrowa za kilka dni.

No.
Teraz ogarnąć dom (och, jakież to szerokie pojęcie, a jednak jakoś to się dzieje, że kibelek nie zarasta glonami, zawsze jest coś czystego do ubrania, podłoga się nie klei, a roślinki w domu i ogrodzie jakoś żyją).

Jest jeszcze sfera, której nawet nie chciałabym nikomu oddać – czas wolny z dziećmi: 

  • niezliczone ilości prac plastycznych,
  • czytanek, zabaw,
  • spacerków,
  • muzykowanie,
  • rozstrzyganie sporów,
  • wysłuchiwanie i rozwiązywanie „trudnych spraw.

Latem zazwyczaj w naszym domu jest więcej dzieci, bo sąsiedztwo lubi tu przebywać. I tylko trzeba mieć zawsze dużo parówek w lodówce  

Wieczorem już z górki, tylko

  • kąpiel,
  • kolacja,
  • czytanki,
  • usypianie,
  • potem umówiony wspólny z mężem szybki wywiad internetowy live dla naszego grantodawcy (czasem wieczorami piszemy jeszcze wnioski o granty i dotacje na działalność kulturalną stowarzyszenia Miszung, które prowadzimy od ubiegłego roku) i...
  • możemy odpalić Netflixa na godzinkę.

 

Pogadamy ze sobą w weekend, bo akurat jedziemy zagrać koncert do Warszawy  

Żartuję, czasem uda się nam zamienić słówko, no chyba, że akurat się nie uda, bo córki relacjonują tacie cały dzień .

No, tak więc rzeczywiście, chyba powinnam pomyśleć o powrocie do pracy. Może mogłabym tam trochę odpocząć.

 Tym zatroskanym, na pocieszenie napiszę, że ta cała zabawa w muzykę i cotygodniowe koncertowe weekendy nie jest darmowa. Zarabiam. Całkiem nieźle.

A!
Z nadmiaru wolnego czasu zostałam wczoraj jeszcze wybrana RADNĄ SOŁECTWA STANOWICE. Postanowiłam więc zrobić sobie prezent i kupiłam dwie rzeczy, które świetnie pasują do mnie: 
urocza torebka od Mięta
oraz rewelacyjna łopata do odśnieżania.

Dziękuję za uwagę, idę naparzać w życie.

Ps. Celinka się obraziła, że za długo pisałam na komputerze. Idę ją odobrazić.

 

od redakcji:
Wydaje nam się, że świetną ilustracją do felietonu, pełną radości i optymizmu (mimo końcowej konkluzji)  jest teledysk piosenki BANALNIE w wykonaniu Martyny i zespołu Chwila Nieuwagi.
Publikujemy poniżej z pełnym poszanowaniem praw autorskich metodą osadzania kodu w zgodzie ze Standardową Licencją Youtube.

 


za: https://www.facebook.com/chwilanieuwagi.chwilanieuwagi

Od redakcji (2)

  1. Autorka jest wokalistką grupy muzycznej: CHWILA NIEUWAGI. (http://chwilanieuwagi.pl/)
    Grupa ta związana jest z naszym miesięcznikiem przez  innego muzyka z jej składu, rybnickiego kompozytora Piotrka Kotasa (https://www.facebook.com/piotrek.kotas.9)
  2. Dziękujemy autorce za zgodę opublikowania felietonu w naszym miesięczniku i pozdrawiamy wszystkich członków zespołu Chwila Nieuwagi, ale też wszystkie MAMY z codziennością podobną do relacji Martyny.
  3. Tytuł felietonu od redakcji.