Od lat nie pracuję 8 h/dziennie w biurze na etacie. Pewnie dlatego od czasu do czasu niektóre osoby pytają mnie: „A nie chciałabyś wrócić do pracy?”…
Cóż. Dziękuję za troskę. Hm…
Rzeczywiście, wtedy byłby powód by codziennie rano ładnie się ubrać, pomalować, a nie w dresie hasać rozwożąc dzieci do przedszkola, szkoły, czy po zajęciach na koło teatralne i plastykę oddalone od naszych Stanowic o pół godziny drogi.
Wystarczyłoby tylko zlecić komuś (mąż niestety odpada, bo od 8:00-17:00/18:00 jest głównym księgowym olbrzymiej firmy, a od 17:00 średnio do 21:00 prowadzi swoje biuro rachunkowe) ogarnięcie bieżących spraw domowych, takich jak (w turbo-skrócie):
- tygodniowe zakupy żywnościowe i inne,
- apteka – aktualnie ciąpy w domu są na porządku dziennym,
- co za tym idzie przeprowadzenie u dzieci inhalacji,
- podanie lekarstw, witamin bla bla bla, animacje chorych dzieci w domu połączone z jednoczesnym szykowaniem obiadu,
- załatwianiem spraw internetowych (płatności za rachunki, zajęcia pozalekcyjne,
- zakupy – o kurcze! W tym tygodniu Anielka znów idzie do koleżanki na urodziny! Trzeba kupić prezent!) ,
- maili związanych działalnością zespołu (że też nie pomyśleliśmy o zatrudnieniu menadżera, który za parę tysi miesięcznie załatwiałby to wszystko),
- telefonów w sprawie koncertów
- (ojej, Celinka woła, że zrobiła kupę! Przepraszam, muszę sprawdzić, czy córka dobrze wytarła pupę- zawsze wtedy, gdy rozmawiam:)).
- Teraz już tylko zmobilizować starszą córkę do odrobienia lekcji, pomóc jej, szybko, bo za 15 minut mam umówioną wymianę opon i przegląd samochodu,
- teraz przeczytać wiadomości od nauczycieli,
- info na messengerze rady rodzicielskiej (tak, należę),na grupie przedszkolnej,
- na grupie dzieci przygotowujących się do komunii (ogólnie mój telefon nie przestaje plimkać).
- Teraz jest czas, by pomyśleć o organizacji urodzin Andrzeja (ogarnąć termin, gości, obmyślić menu no i zorganizować prezent,
- a! no i prezenty dla trzech jego chrześniaków, którzy też mają urodziny w listopadzie (serio!:)).
- Dzwoni wydawca, trzeba szybko ogarnąć miks jednego z utworów na reedycję płyty, którą wypuszczamy już w przyszłym miesiącu,
- tak Celinko możesz słodyczka, ale potem umyj ząbki,
- dzwoni pianista, na cito potrzebne spisanie pewnych info do projektu symfonii, którą tworzymy na wiosnę 2024,
- tak Celinko, będziesz zdrowa za kilka dni.
No.
Teraz ogarnąć dom (och, jakież to szerokie pojęcie, a jednak jakoś to się dzieje, że kibelek nie zarasta glonami, zawsze jest coś czystego do ubrania, podłoga się nie klei, a roślinki w domu i ogrodzie jakoś żyją).
Jest jeszcze sfera, której nawet nie chciałabym nikomu oddać – czas wolny z dziećmi:
- niezliczone ilości prac plastycznych,
- czytanek, zabaw,
- spacerków,
- muzykowanie,
- rozstrzyganie sporów,
- wysłuchiwanie i rozwiązywanie „trudnych spraw.
Latem zazwyczaj w naszym domu jest więcej dzieci, bo sąsiedztwo lubi tu przebywać. I tylko trzeba mieć zawsze dużo parówek w lodówce
Wieczorem już z górki, tylko
- kąpiel,
- kolacja,
- czytanki,
- usypianie,
- potem umówiony wspólny z mężem szybki wywiad internetowy live dla naszego grantodawcy (czasem wieczorami piszemy jeszcze wnioski o granty i dotacje na działalność kulturalną stowarzyszenia Miszung, które prowadzimy od ubiegłego roku) i...
- możemy odpalić Netflixa na godzinkę.
Pogadamy ze sobą w weekend, bo akurat jedziemy zagrać koncert do Warszawy
Żartuję, czasem uda się nam zamienić słówko, no chyba, że akurat się nie uda, bo córki relacjonują tacie cały dzień .
No, tak więc rzeczywiście, chyba powinnam pomyśleć o powrocie do pracy. Może mogłabym tam trochę odpocząć.
Tym zatroskanym, na pocieszenie napiszę, że ta cała zabawa w muzykę i cotygodniowe koncertowe weekendy nie jest darmowa. Zarabiam. Całkiem nieźle.
A!
Z nadmiaru wolnego czasu zostałam wczoraj jeszcze wybrana RADNĄ SOŁECTWA STANOWICE. Postanowiłam więc zrobić sobie prezent i kupiłam dwie rzeczy, które świetnie pasują do mnie:
urocza torebka od Mięta
oraz rewelacyjna łopata do odśnieżania.
Dziękuję za uwagę, idę naparzać w życie.
Ps. Celinka się obraziła, że za długo pisałam na komputerze. Idę ją odobrazić.
od redakcji:
Wydaje nam się, że świetną ilustracją do felietonu, pełną radości i optymizmu (mimo końcowej konkluzji) jest teledysk piosenki BANALNIE w wykonaniu Martyny i zespołu Chwila Nieuwagi.
Publikujemy poniżej z pełnym poszanowaniem praw autorskich metodą osadzania kodu w zgodzie ze Standardową Licencją Youtube.
za: https://www.facebook.com/chwilanieuwagi.chwilanieuwagi
Od redakcji (2)
- Autorka jest wokalistką grupy muzycznej: CHWILA NIEUWAGI. (http://chwilanieuwagi.pl/)
Grupa ta związana jest z naszym miesięcznikiem przez innego muzyka z jej składu, rybnickiego kompozytora Piotrka Kotasa (https://www.facebook.com/piotrek.kotas.9) - Dziękujemy autorce za zgodę opublikowania felietonu w naszym miesięczniku i pozdrawiamy wszystkich członków zespołu Chwila Nieuwagi, ale też wszystkie MAMY z codziennością podobną do relacji Martyny.
- Tytuł felietonu od redakcji.
