W skostniałą nocgwiazdy mruczą stare historie,
dzieje zapomnianych czasów.
.
Chcę złapać płynny księżyc
w nieskończoną spiralę,
ale zniechęcenie powraca
w połamanych skrzydłach.
.
Sparaliżowaną źrenicą
rozpraszam kwiaty rosnące ku niebu.
Ich płatki rozwiewa senność,
echo słów niebliskich.
.
Za oknem blednie nadczas
końca…
a może właśnie początku.
