Dźwigam skrzywdzenie która ludzkość dzieli
patrzę w obrazy czując dotyk świata,
szukam ucieczkę z codziennych zgorzelisk
przewrotnym losem nadzieję zaplatam.
Wiatr szarpie włosy w uczuciach wędrowca
uśpione zmysły powiały zefirem,
bezradna dusza błądząc na manowcach
zmienia tęsknotę w bezbarwne motyle.
Zerwałem więzy graniczące z bólem
pragnąc wolności w gorących podmuchach,
skrzywdzonym sercem uczucia przytulę
w wewnętrznej walce mam pogodę ducha.
