,,Kokieteria u kobiet jest jak barwa i zapach u kwiatów" - napisał Bolesław Prus i miał rację. Bo cóż by to była za kobieta bez odrobiny choćby kokieterii? Wszak to potężny atrybut kobiecości i naturalne zjawisko, na które panowie wręcz wyczekują, choć bywa, że w trakcie swojej fascynacji zostają niecnie oszukani i wykorzystani przez kokietkę.
Niemniej jednak, czy pisano by poematy o kobietach, w których nie ma tej tzw. ,,iskry bożej"? Bardzo plastycznie wyłożyła ten fakt Michalina Wisłocka w swojej książce ,,Sztuka kochania". Kokieterię określiła w barwach bieli i czerni twierdząc, iż tylko dwa tak przeciwstawne kolory mogą uchronić przed nudą i monotonią.
Osobiście uważam, że kokieteria sama w sobie jest już fenomenem, bo tak naprawdę jest to oręż, jakim posługiwano się od początku świata, począwszy od pra pra pra i jeszcze kilka razy pra - babki ludzkości, owej rajskiej Ewy wobec naszego protoplasty Adama, który jak wiemy pozwolił się skokietować swojej uroczej połowicy do tego stopnia, iż zapomniał o bożym świecie i potomków spłodził dopiero, gdy oboje wylecieli z hukiem poza bramy Edenu prosto na ziemskie ugory. Konsekwencje tej kokieterii były straszliwe, jako, że Adam blisko tysiąc lat musiał znosić obecność tylko jednej żony (dzisiaj to po prostu kosmos), u której wobec braku doskonałych warunków życiowych, cała kokieteria ulotniła się w siną dal. Trzeba dodać, że cała ta sytuacja wygląda nieciekawie, jako że większość potomstwa do dziś przeklina zarówno kokieterię Ewy, jak i bezmyślne zauroczenie Adama.
Trudno jednak zaprzeczyć, że wobec takiego ,,oręża", jak kokieteria, wszystkie te wymyślone przez rodzaj ludzki bomby, bombki i bombeczki począwszy od a i skończywszy na zet, są niczym zwykłe bańki mydlane... Pytanie tylko, czy samo piękno wystarczy, gdy brak jest umiejętności choćby odrobiny na polu kokieterii? Witold Gombrowicz uważał, że brzydkie kobiety czasem bardziej uderzają do głowy niż ładne... Hmm... Zdania pewnie byłyby podzielone, ale nie mnie to oceniać.
Jednakże, czy ta jakże przydatna cecha to tylko domena kobiet? Tu można by się pokusić i posłużyć przykładami, lecz z braku czasu, odłóżmy temat na inny raz.
A może któryś z panów, sam coś o tym kiedyś napisze?
_____
