Wygrywasz sobie serce aby ludziom się przypodobać
by pomóc im w cierpieniu chociaż ból sam swój chowasz
wykorzystują cię ile mogą a ty u progu sił
ciągle im pomagasz myślisz że tak musi być
i nagle zdziwienie twoje bo zdajesz sprawę sobie
że ty innym pomagasz a nikt nie pomaga tobie
później nienawiść z ich strony bo ty wszystko rzuciłeś
już nie robisz z siebie błazna choć wcześniej długo robiłeś
oczy otworzyłeś gdy przekroczyli kolejną granicę
dziś ze zdziwienia w złości budują ci kaplicę
szybko ludzie się złoszczą na twarzy rysuje się zaskoczenie
oni na tobie się mszczą ty czujesz wyzwolenie
uciekaj od takich ludzi zadbaj nareszcie o siebie
i zacznij ich traktować jak oni traktowali ciebie
