Przychodzi jak niechciany gość,
wkrada się w serce,
zalewa twarz,
wiąże zastygłe usta,
spojrzeniem szuka ucieczki.
Unosi się kurzem krążącym
w myślach. Niepewnością, co będzie dalej,
dźwiga ciężar ciszy.
.
W lustrze widzisz odbicie,
którego decyzja, oddech, krok
stają się milczącym głazem
skrywającym krzyk.
.
Z czasem – jak znikająca mgła
– ustępuje miejsca akceptacji.
.
