"Bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy;
(...)
Patrz na dół - kędy wieczna mgła zaciemia
Obszar gnuśności zalany odmętem;
To ziemia!
Patrz jak nad jej wody trupie
Wzbił się jakiś płaz w skorupie."
/Adam Mickiewicz/
jestem trędowata
trzymaj się z daleka
wezwij wszystkich świętych
wypij szklankę mleka
jestem trędowata
choć na skórze ni śladu
tłum cnotliwych wiernych
kopie dla mnie dół
po usta oczy grzeszne
jak sam pan cny diabeł
lub aniołów rzesze
zamoczonych w sprawę
aż po końce skrzydeł
bielszy odcień bieli
na nic się nie przydał
wzięli i obcieli
jestem trędowata
już się dzieją cuda
węzeł z tych
najtrwalszych więzi dłonie uda
się czy nie gra
nie warta pióra
lecą białe drwa
w piasek daje nura
tamta no i ta
tak właśnie ta która
za nieugiętą się ma
ufność tania bzdura
jestem trędowata
za nic nie pasuję
do tych wszystkich świętych
których król? królowa? pasuje
na chórzystów skorych
do ód (taki cud) glorii alleluja
zaśpiewów pokornych
na wysokim C-o do chuja(?) -
od słów o przyjaźni
czczych jak hymn pochwalny
rozdwojonej jaźni
zachowaj mnie diable
jestem trędowata
(nie) mój Boże Panie
i choć Cię nie chwalę
na harfie czy cytrze
to jednak mi dajesz
boskie obcowanie
ciał żarliwe zuchwałe
dusze najobfitsze
w jedną się zlewają
jestem trędowata
trzymaj się z daleka
czuła przyjaciółko
głosicielko prawd
(nie)werbalny przekaz
nie zapomnij leków
tu słowo tam słówko
nie przepłyniesz wpław
wartka górka rzeka
jestem trędowata
i nic ci do tego
wezwij przejętych świętych
od wszelkiego złego
jestem trędowata
i choć żadnych znamion
święcie oburzeni rzucą pierwsi kamień
i nic nie pomoże Jezus diabeł anioł
