krzyczę panicznymi gestami
do ognisk w wierszach palących
szachownica drapieżnych myśli
wystrzeliła tysiącem podartych uczuć
wachlarz obgryzionych emocji
niezauważalnie kwitnie w duszy
bunt wykrzywia uśmiech na twarzy
chcąc wcisnąć ogarek na potępienie
niemoc kiełkuje w moich dłoniach
zniekształcając obraz przebaczeń
boję się trwać bez dekalogu sumienia
tkwiącego w krętym labiryncie życia
jak drewniana marionetka bez twarzy
wiszę na sznurkach co krępują ruchy
ciche westchnienie oddechem spojrzeń
milczy, czyniąc świat cierpieniem
Od redakcji:
Dla publikowanych w naszym miesięczniku utworów literackich stosujemy bardziej rygorystyczną licencję Creative Commons: BEZ UTWORÓW ZALEŻNYCH.
Wynika to z konieczności zablokowania możliwości wykorzystania publikowanego utworu w formie plagiatu (co niestety bardzo często się zdarza, szczególnie w internetowych grupach literackich).
