zagryzam świeżym chlebem
czyste sumienie w krzywym zwierciadle
próbując utrzymać w dłoniach
przyjazną przystań pośród tylu wód lęku
zamglone sumienie czeka
na ogłoszenie wyroku
chwytając się krótkiej uwięzi
przepraszając za chwilę zwątpienia
na krawędzi szaleństwa
wdycham powietrze
przepełnione zazdrością skrępowanych uczuć
wsłuchując się w cykadowy koncert
wewnętrznego sumienia owianego tajemnicą
