Foch nad czołem zawiesza
czarną chmurę
twarz ponura puszcza ciche pomrukiwania
oczy jakby zapomniały że można patrzeć wprost na inne oczy
tylko błąkają się niespokojnie po bokach
Podłoga w chmurnym spojrzeniu jest ciekawym zjawiskiem
odczytuje w duszy więcej
niż w pogodny dzień
uśmiech odfrunął wraz z odlotem
jesiennych ptaków
Trudno o konstruktywną rozmowę
gdy foch zawładnął uczuciami
naburmuszony foch nie potrzebuje jedzenia rozmowy dotyku
wystarczy mu ponura mina
cisza i chmurne spojrzenie
nie musi nic robić
siedzi na kanapie i ma święty spokój
Cisza obezwładnia każdą tkankę wspólnego tu i teraz
Bez powodu po kilku minutach foch odpływa i normalnieje relacja
Za trzecim razem nadąsanie już nie działa
uśmiecham się do focha
i czekam aż ciemna chmura
odpłynie poza błękit nieba
