Mam focha, to fakt, nie zaprzeczę, pieklę się,
pomstuję od rana, w sercu burza, w głowie
zamęt. Może to zazdrość lub urażone ego?
Pax, pax i ani słowa więcej, mówisz, patrząc
z zaniepokojeniem na moje zachowanie.
Cisza gęstnieje, jak mgły jesienią, smutek
zmywa uśmiech z twojej twarzy.
Każdy gest, każde słowo, odbija się echem
w duszy. Chcesz pomóc, ale nie wiesz jak,
bo mój foch jest jak mur, nie do przebicia.
Refleksja przychodzi z czasem, że gniew jest
złym doradcą i foch wcale nie służy miłości.
Ranię, choć wcale nie chcę zadawać bólu.
I choć czasem błądzę w gniewie, wiem, że
zawsze będziesz przy mnie, uciszając burze.
