Tematem tego artykułu miało być zwykłe zawstydzenie czy zażenowanie, który to stan mógł przeżyć każdy z nas. Czy mamy jednak traktować je jak błahostkę, która nie niesie żadnych konsekwencji i już po chwili zapominamy? Zobaczmy...
Zawstydzenie to emocja negatywna i całkiem siebie świadoma. Szczególnie gdy chodzi o wizerunek, który jak bardzo jest ważny wie każdy, komu został podważony być może nie zawsze z powodu czyichś złych intencji, czy złośliwości lecz bywa, że z braku zwykłego wyczucia. Czasem ktoś kogoś zawstydzi, doprowadzając do ogólnego zamieszania lub do zaburzenia umysłu samego zawstydzonego tylko dlatego iż nie potrafi zsynchronizować własnego mózgu z językiem lub odwrotnie.
Jednak nieświadome zawstydzenie kogoś (może niezbyt nieprzyjemne), ma się nijak do celowego, publicznego zawstydzania dzięki uwielbianym dziś przeróżnym reality show, przez które ktoś zostaje upokorzony, a ktoś inny czerpie z tego przyjemność. Widzimy to w filmach, kabaretach, wszelkiego rodzaju dysputach i komentarzach na forach publicznych.
Czy to jakaś nowość? Otóż nie!
Od zarania dziejów ta niezbyt szlachetna cecha ludzka rozwijała się wraz z postępem i cywilizacją. Kiedyś było palenie czarownic wcześniej zawstydzanych i poniżanych, publiczne dyby w samym centrum miasta, chłosty na obnażone części ciała, a dzisiaj? Dzisiaj niewiele się zmieniło, chociaż z jedną różnicą, która polega na wyolbrzymianiu spraw do tego stopnia iż zwykłe zawstydzenie przeradza się w wielki wstyd, a ten, słusznie czy nie, jest w stanie zrujnować nawet najdłużej budowaną reputację.
Co czują ci, którzy się do tego przyczyniają? Czują się świetnie, rośnie im ego i czerpią przyjemność z patrzenia na cierpienie innych. Pewien psycholog nazwał to rodzajem fetyszyzacji. Jedno jest pewne... Zawstydzanie to prawdziwie skuteczny sposób na dyskredytowanie ,,wyrzutków" i wyniesienie siebie do elit.
za: https://www.facebook.com/groups/350431977981615/posts/451352277889584/
_____
