cisza jest jak dotyk, mówiłeś, dotykając
z dziką rozkoszą
myślą, słowem i uczynkiem - długo
.
nosiłam w sobie słowa rozrywające na strzępy
moją kruchą psychikę, wystraszone oczy dziecka,
obojętność matki zajętej tysiącem spraw
i wzruszenie
ramion dziadka, zamkniętego w sobie od czasu
powrotu z obozu pracy. odkąd pamiętam,
.
spałam jak zając pod miedzą, gotowa
w każdej chwili do ucieczki - moja
nieufność była jak kłębki ciszy,
.
zalegające w skrzypiących podłogach, zadziory
słów boleśnie wchodzących pod paznokcie
(krew znaczyła każdy akcent na
początku dźwięku) - dzisiaj
.
wspomnienia
bledną, zaczynają gubić twarze.
