wersja publikacji w trakcie prac redakcyjnych
,,𝘡𝘢𝘴𝘬𝘰𝘤𝘻𝘦𝘯𝘪𝘦 𝘪 𝘻𝘥𝘻𝘪𝘸𝘪𝘦𝘯𝘪𝘦 𝘴𝘢̨ 𝘱𝘰𝘤𝘻𝘢̨𝘵𝘬𝘪𝘦𝘮 𝘻𝘳𝘰𝘻𝘶𝘮𝘪𝘦𝘯𝘪𝘢"
/𝙹𝚘𝚜𝚎' 𝙾𝚛𝚝𝚎𝚐𝚊 𝚢 𝙶𝚊𝚜𝚜𝚎𝚝/
Często mówi się, że ktoś, kogoś ,,wziął z zaskoczenia". Tak też bywa w życiu, ale czy to jest aby zdrowe? Hm... Jeśli zaskoczenie jest miłe - to super, a co gdy niemiłe takie jak to?
ZDRADA
Bywa, że znasz człowieka od iks czasu, wszystko z nim wydaje się takie przewidywalne, aż tu nagle bum! Robisz oczy jak pięć złotych, serce wali nieprzytomnie, mózg się ,,plasuje", bo chociaż byłaś pewna, że masz szczęście w miłości, to okazuje się iż tak naprawdę nie masz o tym zielonego pojęcia... Za to twój wieloletni partner ma!
Po latach szczęśliwego (według ciebie) pożycia, okazuje się, że wcale go nie znałaś. Preferencje, priorytety... I pewnie do dnia sądu ostatecznego, tkwiłabyś w mglistej niewiedzy gdyby nie utrata cierpliwości ,,zakochanego rywala", który pewnego pięknego dnia zapukał do waszych wspólnych drzwi z zapytaniem... Dzień dobry, czy zastałem Zdziśka? (imię zupełnie przypadkowe). Nie byłoby w tym nic dziwnego - ot kumpel i tyle... Nic nie podejrzewasz nawet wtedy, gdy facet dodaje... Zdzichu dawno u mnie nie był... Ok. To również normalka. Przecież kumple się odwiedzają. Trochę dziwi cię nacisk na to ,,u mnie", więc pytasz... Nie kojarzę pana, dawno się znacie? Gość patrzy na ciebie z wyższością mówiąc... Bardzo dawno...
Przyglądasz się z zastanowieniem, bo wyczuwasz jakby aluzję, lecz nie masz czasu na reakcję gdyż mąż właśnie wraca ze świeżymi bułeczkami, które podaje ci od drzwi, byście mogli zjeść wspólne śniadanko zanim wyjdzie do pracy.
Nagle słyszysz pełen pretensji głos gościa... Ździsiu kochany, czy ty mnie już nie kochasz? Tak tęskniłem!
W tym właśnie momen
cie bułki wypadają ci z rąk tocząc się w popłochu, a ty stoisz jak zahipnotyzowana wpatrując tępo w krwisty rumieniec rozlewający się na dopiero co całowanej twarzy miłości ,,i nie zostawię cię, aż do śmierci". Zwoje w twoim mózgu naprężone do granic wytrzymałości, bo przecież macie latorośl wyrosłą z waszego związku, aktualnie nabywającą podstaw wiedzy, w szkole im. jakiegoś świętego i całkiem niedawno po sakramencie komunii, przed którą choć może z lekkim ociąganiem, ale spowiadaliście się u samego proboszcza...
Jak masz nazwać to, co dopiero usłyszałaś - ździwieniem, zaskoczeniem, a może podsumujesz szokiem? Ile czasu potrzeba by otrząsnąć się z tego typu zdrady?
Gwałtowne zaskoczenie bywa jak nagły wicher, który gdy zadmie niespodzianie, zostawia po sobie złamane serce, czasem nawet z ,,przemieszczeniem" na długie lata. Jedno jest wszakże pewne - jakiekolwiek (miłe czy nie) zaskoczenie może pomóc wydobyć się z oparów niewiedzy i stać źródłem zrozumienia...
