nie!!! dla plagiatów! / Janek Jackowicz-Korczyński

nie!!! dla plagiatów! / Janek Jackowicz-Korczyński

Cuda się zdarzają...

Draństwa się zdarzają...

Cuda się zdarzają: tak, zdarzyło nam się, że kiedy korespondencyjnie wymienialiśmy młodziutką Olą (kiedyś moją uczennicą) wierszami pisanymi d szuflady, to gdzieś w drodze minęły się koperty w z naszymi wersami, gdzie oboje użyliśmy dosłownie tych samych zwrotów w opisie świeżo padającego pierwszego śniegu. Powstały niezależnie, w czasach bez Internetu, telefonu na drugich krańcach Polski.... Tak, taki cud nam się zdarzył.

Ale to nie zdarza się często. Można raczej powiedzieć. to się nie zdarza... - taki cud.

Kiedy jednak ktoś tworzy swoją pseudo-poezję i notorycznie znajduje się w jego strofach całe sformułowania zaczerpnięte z utworów innych osób, to nie może się on tłumaczyć, że taki CUDowny zbieg okoliczności nastąpił. To się raczej zdarza jako DRAŃSTWO...

Takie przypadki niestety się zdarzają i nasza redakcja miała z tym kłopot.
Okazało się, że wokół jednej z autorek publikująca poezję w naszym miesięczniku rozpętało się w social mediach niezłe zamieszanie  z powodu udowodnienia jej wielokrotnych plagiatów tekstów poetyckich. Nasza redakcja poprosiła ją o wyjaśnienie sytuacji. 
i nie do końca rozumiem takich twórców...  
Kiedy jedna z autorek działu poezji naszego miesięcznika została poproszony przez redakcję o wyjaśnienie burzy w mediach społecznościowych na temat wielokrotnych i niestety dobrze udokumentowanych podejrzeń o popełniane przez nią plagiaty. Dostaliśmy w odpowiedzi wyjaśnienie, że podobieństwa wersów są przypadkowo, przypadkowe i taka sytuacja może się przecież zdarzyć....

Z takim wytłumaczeniem kojarzy mi się argumentacja górala z popularnego żartu... Góral oskarżony o to, że pobił kijem wczasowicza prawda była inna: on się tylko ,,omsknął'' na pestce leżącej na ziemi i przewracając się niechcący zahaczył kijaszkiem poszkodowanego.
... i tak około 60 razy...

Tym samym nie daliśmy wiary plagiatorce i usunęli ją z grona autorów miesięcznika. (Wykaz autorów jest dla nas narzędziem promowania w sieci osób pozytywnych, kreatywnych i solidarnych i to zobowiązuje redakcję do dbania o wiarygodność. 

Wspominana sprawa była na tyle nieprzyjemną, że osoby, które ujawniły i udowodniły fakt popełniania plagiatu spotkały się natarczywym i niewybrednym hejterskim atakiem z anonimowych kont...

Od zaistniałej sytuacji upłynęło już trochę czasu. Nie publikowaliśmy informacji o incydencie, aby nie podbijać sensacji.

ALE TA SYTUACJA NAUCZYŁA NAS CZEGOŚ NOWEGO
 i PRZYMUSIŁA DO WPROWADZENIA W NASZYM MIESIĘCZNIKU WIĘKSZYCH RYGORÓW i ZABEZPIECZEŃ.

Zasze byliśmy zwolennikami ochrony praw autorskich powiązanych z sieciowym dobrodziejstwem WSPÓŁDZIELENIA SIĘ.

Dlatego od zawsze z naszym miesięczniku (Chyba, że autor wyrazi inną wolę) stosujemy do naszych publikacji licencję Creative Commons.

Wszystko na temat jest licencji zobacz:  https://creativecommons.pl/poznaj-licencje-creative-commons/

Jest to dla autorów ze wszech miar korzystne rozwiązanie, bo jest potężnym silnikiem wspierającym promocję autora. 

Do czasu incydentu z plagiatami w poezji używaliśmy do wszystkich publikacji licencję Creative Commons w opcji najbardziej otwartej:



Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 4.0  – Licencja ta pozwala na kopiowanie, zmienianie, rozprowadzanie, przedstawianie i wykonywanie utworu tak długo, jak tylko na utwory zależne będzie udzielana taka sama licencja. Jest to licencja używana przez Wikipedię i jej siostrzane projekty.


Nasze przykre doświadczenie z obrzydliwymi przypadkami plagiatów wymusiło na nas zmiany. Od czasu wspomnianego wyżej incydentu utworzy literackie w naszym miesięczniku publikujemy w wersji obostrzonej: BEZ UTWORÓW ZALEŻNYCH.


Uznanie autorstwa-Bez utworów zależnych 3.0 Polska – Ta licencja zezwala na rozpowszechnianie, przedstawianie i wykonywanie utworu zarówno w celach komercyjnych i niekomercyjnych, pod warunkiem zachowania go w oryginalnej postaci (nie tworzenia utworów zależnych).

Udzielanie licencji bez tego ograniczenia, niestety, mogło by być ,,furtką'' do formalnego legalizowania plagiatów literackich, chociaż i tak nie pomniejszałoby obrzydliwości tego rodzaju naruszania praw autorskich.

TAK WIĘC OD CZASU INCYDENTU PLAGIATORSKIEGO WSZYSTKIE UTWORY LITERACKIE PUBLIKOWANE U NAS MAJĄ ZAKAZ TWOZRENIA NA ICH BAZIE UTWORÓW ZALEŻNYCH.
I TAK POWINNO BYĆ, bo plagiaty są wyjątkowo odrażającym plugastwem.

 

(ilustacje wygenerowane przez autora narzędziami sztucznej inteligencji BOING)