To pisadełko ,,nasmarowałem'' jeszcze jako nastolat w latach 70-tych ubiegłego wieku.
Nie do wiary, jak czasami jest to boleśnie aktualne.
Właściwie nic nie warto,
a najmniej być życzliwym i dobrym.
Kto Ci uwierzy, że to z przekonania,
a nie dla fasady,
litości, obowiązku.
Właściwie nie warto nic dawać,
bo kto Ci uwierzy, że z serca
i komu potrzebny Twój chwast?
Właściwie nie warto wyciągać dłoni,
lepiej je wsadzić w kieszeń
i gwizdając na wszystko
iść donikąd i do nikogo.
(przynajmniej tam dłoniom ciepło
i nikt ich nie odtrąci
i sią łudzisz się,
że może warto
dłonie wykorzystać ,,od siebie'')
Właściwie nie warto gadać,
nie warto się uśmiechać,
bo powiedzą,
że wszystko udane,
lub jak śmieć nieużyteczne.
I tak ci nie uwierzą,
ani się nie wysilaj, nie warto.
NIC NIE WARTO.
Wszyscy na razie
za bardzo kochamy siebie
w siebie zapatrzeni
nieświadomie i bezmyślnie.
Katowice, 1970 r.
Od redakcji:
Dla publikowanych w naszym miesięczniku utworów literackich stosujemy bardziej rygorystyczną licencję Creative Commons: BEZ UTWORÓW ZALEŻNYCH.
Wynika to z konieczności zablokowania możliwości wykorzystania publikowanego utworu w formie plagiatu (co niestety bardzo często się zdarza, szczególnie w internetowych grupach literackich).
