Kiedy ktoś ma obsesję na jakimś punkcie to ,,mu się wszystko kojarzy..."
Poniższa rolka z Instagrama dotyczy modelingu, ale mnie się skojarzyła z marzeniem o szkole dostosowanej do świata w jakim przyszło nam obecnie egzystować.
(powyższą rolkę publikujemy z pełnym poszanowaniem praw autorskich metodą osadzania kodu udostępnioną w Instagramie)
Marzy mi się szkoła taka, która przygotowuje do:
- LIFEALONG LEARNING = uczenia się przez całe życie: bo przecież dynamika świata wymaga by każdy uczył się na bieżąco dostosowując się do dynamizmu świata w jakim żyjemy,
- LEARNIN BY DOING = Uczenie się przez działanie. Warto rozwijać taką właśnie kompetencję, bo jest potrzebna zawsze. Jeśli ktoś myśli, że nadal jest tak samo jak kiedyś, że szkoła/uczelnia nauczy wszystkiego na zapas to jest co najmniej irracjonalnym głupcem (aby nie powiedzieć dosadniej) Czyż nie lepiej by było od razu trenować taki sposób uczenia się (czytaj: rozwijania się) jaki będzie się kontynuowało w życiu dorosłym?
Marzy mi się szkoła, która działa metodą SAMOKSZTAŁCENIA KIEROWANEGO:
uczeń się sam rozwija (uczy się) wspierany przez doświadczonego nauczyciela, który towarzyszy mu i go wspiera w jego osobistym auto rozwoju, sam siebie rozwijając...
A szkoła jest taką równoległą drogą uczenia się (NIE uczenia się treści ale nabywania kompetencji)
Powyższa instagramowa rolka ładnie opowiada o takiej wspólnej drodze realizacji procesu edukacji - AUTO ROZWOJU.
(warto zajrzeć do komentarzy powyższej rolki. Ktoś zauważył jak inaczej na tej drodze zachowuje się student (uczennica) i nauczycielka.
Dla młodej z pokolenia ZET jest bardzo ważne jak jest widziana (syndrom selfie) i co już spogląda kontrolnie w kamerę. Nauczycielka jest jest raczej pełna rutyny i mniejszego zaangażowania, ale jednak krok w krok towarzyszy w drodze uczennicy.
Tu dopowiem jeszcze z własnego doświadczenia: sam się wiele uczę od swoich uczennic/uczniów, a już na pewno staram się uczyć jacy oni teraz są. Nie ma sensu tracić czasu na pracę z uczniem teoretycznym. Niekoniecznie to się zawsze udaje, bo skutecznie kryją się za swoimi maskami, ale przynajmniej próbuję się starać. )
Upieram się, że nie ma innej alternatywy dla sensownego zmieniania form edukacji i reformowania szkoły.
To jest tak obrzydliwie racjonalne, że aż boli...
Obawiam się, że i tym razem się nie mylę. Świat się zmienia tak dynamicznie, że nie można udawać, że obecny kształt szkoły jest adekwatny do tych zmian.
Krew mnie zalewa, kiedy nader często słyszę:
- ... zawsze tak było i się sprawdziło...
- ... ja też chodziłem do takiej szkoły i wyszedłem na ludzi...
i tym podobne.
Szczerze? Zniechęciłem się do szkoły i czas się z niej ewakuować. Bo do ,,tanga trzeba dwojga'', a kolejno następujące po sobie roczniki uczniów nie za bardzo garną się do takiej formy uczenia. Jak łatwo się przyzwyczaić do zniewolenia obowiązkiem szkolnym. Zresztą bycie (trwanie) zawsze wymaga mniej wysiłku niż jakiekolwiek działanie. Tak już jest na świecie, że nie tylko ,,prąd chodzi po najmniejszej linii oporu''. U człowieka to zdarza się bardzo często i mamy w szkole to co mamy.
Coraz częściej mam wątpliwości, czy współczesny system szkolny bardziej rozwija uczniów czy bardziej deformuje.
P.S.
Bardzo się cieszę ze zmian jakie po 15 października są zapowiadane dla szkół i edukacji, ale i tak nie wierzę, że spełnią się moje opisane powyżej marzenia.
Kolos szkolnej edukacji jest zbyt wielkim klocem, aby móc go łatwo przenieść na właściwe tory...
A jeśli nasze trzy córki udało nam się ,,wyprowadzić na ludzi'' mimo szkoły i nie uzupełniać katastrofalne jej braki naszymi siłami to wspólnie uda nam się to również zrobić z wnukami.
Mam już dość ,,zawracania kijem rzeki'' polskiej edukacji.
P.S.
Na naszej zamkniętej grupie Superbelfrzy RP cytując powyższy felieton dużo mocniej sformułowałem swoje zniechęcenie obecną kondycją polskiej szkoły
(Ważne: kiedykolwiek wyrażam takie krytyczne zdania na temat polskiej szkoły to specjalnie podkreślam, że mówię o wadach całego systemu, a nie o szkole w której jeszcze jestem zatrudniony. Nasza szkoła w tych obleśnych warunkach jest SUPER i większość robi bardzo wiele, by szkoła ,,dla uczniów'' i dawała im możliwości i szanse... Wielki szacun dla naszej dyrekcji i kadry szkolnej)
A poniżej moja uwaga do felietonu na naszej grupie:
