Wiele kontrowersji budzi przedmiot „Edukacja zdrowotna”. Od dłuższego czasu przyglądam się podstawie programowej tego przedmiotu. Słyszę też informacje (także medialne) i wypowiedzi części rodziców, że „każdy ma prawo do wychowania swojego dziecka wg swojego światopoglądu”.
Absolutnie się z tym zgadzam. Wiele razy moi uczniowie zadawali mi „trudne pytania”, m.in. „Proszę pani, wynajmują u nas pokój dwie panie i one trzymają się za ręce i śpią w jednym łóżku. Dlaczego?” Były także pytania o aborcję, jak i o to- po co są podpaski. Starałam się odpowiadać na te pytania dostosowując język do wieku moich uczniów. Jednocześnie przy tym zawsze na koniec mówiłam „A czy to jest OK - o tym porozmawiajcie z rodzicami”. Bo rzeczywiście to rodzice mają prawo wychowywać dzieci wg swojego światopoglądu. Zawsze po takiej rozmowie z dziećmi, informowałam o tym ich rodziców.
Przyglądam się podstawie programowej Edukacji zdrowotnej i zastanawiam się czego do tej pory nie było w szkole? Rozwoju płciowego? Tematu menstruacji? Czym jest przemoc seksualna? Nocnych polucji? Przecież to tematy do tej pory omawiane na lekcjach biologii, wychowaniu do życia w rodzinie.
Niestety obawiam się, że wycofanie przedmiotu Wychowanie do życia w rodzinie a zastąpienie go Edukacją zdrowotną sprawi, że wielu uczniów na ten przedmiot nie będzie uczęszczało z kilku powodów.
- Przede wszystkim- zbyt wiele godzin zajęć obowiązkowych sprawi, że uczniowie nie będą chcieli jeszcze godzinę spędzić w szkole,
- część nauczycieli będzie słabo przygotowana do prowadzenia tych zajęć (tak jak w przypadku Wdż-o tym, że jest na nich nudno słyszałam nierzadko od uczniów z różnych szkół),
- brak zgody rodziców z powodu próby „seksualizacji dzieci”.
Obawiam się, że w ten sposób nie będą podejmowane tak ważne tematy jak cyberbezpieczeństwo i higiena cyfrowa, zdrowie psychiczne. Tematy te są niezwykle ważne w dzisiejszych czasach i niestety nadal zbyt mało się o tym mówi.
Z drugiej strony sama rozmowa i praca w szkole niewiele zdziała bez autentycznej współpracy z rodzicami. Przykładem są choćby telefony komórkowe. Bez rodziców nic się nie uda. Bo jak szkoła ma sobie z tym poradzić, skoro dziecko dostaje telefon na Pierwszą Komunię Św., przedszkolak gra na telefonach po 5-6 godzin dziennie, najmłodsi często skarżą się, że rodzice siedzą z nosem w telefonie a na spotkanie na temat higieny cyfrowej przychodzi garstka rodziców, często Ci, którzy tą higienę zachowują.
Wracając do Edukacji zdrowotnej to szkoda, że MEN nie przygotowało się do tego by pokazać rodzicom o czym tak naprawdę będą ich dzieci uczyły się na tym przedmiocie i jakie naprawdę zachodzą zmiany w stosunku do tego, co do tej pory ich dzieci uczyły się na innych przedmiotach. Sam dokument i spisane tego nie wystarczy. Wtedy mieliby większą wiedzę na ten temat, może większość rodziców zajrzałaby do podstawy programowej, porównała ją z tym co było dotychczas i wtedy rodzice podjęliby w pełni świadomą decyzję. Przeciwnicy Edukacji zdrowotnej spisali się za to na medal.
Patrząc z kolei na nauczycieli z mojej szkoły, którzy mieliby prowadzić Edukację zdrowotną (nauczycielka biologii i nauczyciele wychowania do życia w rodzinie) to naprawdę bardzo trudno mi sobie wyobrazić i uwierzyć w to, że będą oni „seksualizować dzieci”. Skąd ta pewność? Bo przyglądam się temu co robią w pracy i znam ich jako ludzi.
Swoją drogą, gdyby MEN do podstawy programowej np.: z chemii czy też matematyki spróbowało wprowadzić słowo „seks”, może wtedy potoczyłaby się także ogólnopolska dyskusja na temat podstawy programowej m.in. tych przedmiotów i doszłoby wtedy do autentycznych i sensownych zmian w tych podstawach. Skarżą się na to także sami uczniowie. Wiele razy sama słyszałam ich głosy w tej sprawie.
A rodzice, w przeciwieństwie do nauczycieli mają siłę przebicia. Nauczycieli nikt nie słucha. Wystarczy popatrzeć na likwidację zadań domowych i tego skutki. Marzy mi się, by słowa „w trosce o dobro i harmonijny rozwój uczniów” przestałyby w wielu przypadkach być pustym sloganem.
Zachęcam wszystkich rodziców, by zanim podejmą ostateczną decyzję o wyrażeniu zgody/ bądź nie na udział ich dzieci w tych zajęciach, bez emocji zapoznali się z podstawą programową tego przedmiotu. Link do niej w pierwszym komentarzu. A poniżej wrzucam skrótowo zagadnienia tego przedmiotu jakie przygotowała społeczność Superbelfrzy.


