W kontekście nieustannie trwającego ataku na szkołę i ciało pedagogiczne, zastanawiam się, skąd ci wszyscy rewolucyjni zmieniacze edukacji wezmą nauczycieli, a ci przecież coraz szybciej znikają. Czytam: trzeba zmienić system, bo w całości jest zły. Trzeba zmienić szkołę, bo jest cała zła. Czytam za chwilę: trzeba zmienić nauczycieli lub w łagodniejszej wersji: trzeba zmienić mentalność nauczycieli.
Ale jak? Wymienić nas? Na kogo? Wysłać na jakieś obozy reedukacyjne? Wszystkich? Chyba wszystkich jednak, bo niezależnie od tego, czy próbujemy robić cokolwiek dobrze, to i tak dowiadujemy się, że wszystko robimy źle:
zadajemy prace domowe - źle, nie zadajemy - źle,
wymagamy - źle, nie wymagamy - źle,
próbujemy zmienić na przykład system egzaminacyjny - źle, nie zmieniamy systemu egzaminacyjnego - źle,
rozmawiamy z młodymi - źle, nie rozmawiamy z młodymi - źle,
wypuszczamy z lekcji do toalety - źle, nie wypuszczamy - źle,
robimy sprawdziany - źle, nie robimy sprawdzianów - źle.
Wszystko źle, w zależności od tego, kto akurat nas ocenia.
A właśnie.
Oceniamy - źle. Nie oceniamy - źle. I tak dalej.
Kto więc będzie chciał w ogóle być nauczycielem, gdy ciągle będzie słyszał, że robi wszystko źle i musi wszystko zmienić, żeby zadowolić wszystkich, choć najmniej jest zadowolony z samego siebie, a jego dobrostan prawie nikogo nie obchodzi?
Sopot, dnia 18 listopada 2023, godz. 20:32
za: https://www.facebook.com/pawel.lecki79/posts/pfbid02NDwmQpNtMchp6xBNSqxp7hxeZSYqXWYt1WEYfvadmhyk63CwPm7ogqWRB9DZuZnul