Od redakcji:
Za zgodą żony Darka publikujemy jej okolicznościowy wpis na Facebooku
opublikowany na okoliczność dzisiejszego (14 października) edukacyjnego święta.
Dzień Nauczyciela (a właściwie Dzień Edukacji Narodowej).
W czasie mojej nauki ten dzień nie był dla mnie dniem szczególnym, za co przepraszam wszystkich nauczycieli, przede wszystkim moich (bo wiem, że niektórzy czytają ). Ale w tym roku jest inaczej. Pewnie dlatego, że nie ma już ze mną wyjątkowego nauczyciela, najlepszego przyjaciela i wspaniałego męża (takie: TRZY w JEDNYM ).
Pracę nauczycieli doceniłam dopiero wtedy, kiedy zaczęłam przyglądać się jej od drugiej strony. Darek należał do tej grupy nauczycieli, dla których praca z młodzieżą była pasją. Zarywał noce żeby sprawdzać klasówki i układać kolejne, organizował zajęcia z uczniami w weekendy i ferie, a część wakacji przeznaczał na przygotowanie się do kolejnego roku szkolnego. No i te niezapomniane wycieczki… Cieszył się z każdego sukcesu uczniów, ale chyba dwa razy bardziej przeżywał porażki na konkursach, olimpiadach i sprawdzianach, bo upatrywał w nich swojej winy.
Jedni Darka uwielbiali, inni omijali szerokim łukiem. Z niektórymi uczniami (zwanymi Michałkami lub Latającymi Kefirkami) miał kontakt przez wiele lat, a przez 33 lata pracy zebrał też sporo pamiątek – dyplomów, podziękowań itp. O liścikach miłosnych nie wspomnę Chyba najbardziej cenił sobie nagrody przyznawane przez uczniów w szkolnych plebiscytach. Cieszył się też z każdego „dziękuję”, które usłyszał od Kefirków za dobre przygotowanie do matury czy po prostu za czas poświęcony na rozmowę. W takich momentach wiedział, że to co robi ma sens.
czytaj DALEJ ==> pod galerią FOTO.
Co prawda już od 1 września odliczał dni do następnych wakacji, ale do Szóstego Oksfordu (tj. VI LO) zawsze wracał z radością. Bo szkołę tworzą ludzie, a w Szóstym Oksfordzie fantastycznych osób nigdy nie brakowało. I właśnie ta atmosfera nakręcała Darka do pracy.
Nie ukrywał, że nie może doczekać się wcześniejszej emerytury. Tym tematem zamęczał Koleżanki i Kolegów w szkole. Po ponad 30 latach był już zmęczony pracą, ale przede wszystkim zależało Mu na tym, żeby mieć więcej czasu na działalność na rzecz najbliższej swojemu sercu edukacji kaszubskiej.
Darek był niezwykłym nauczycielem, najlepszym jakiego miałam okazję poznać, chociaż ja raczej nie jestem zbyt obiektywna w ocenie Zaobserwowałam jednak pewne ciekawe zjawisko. Oczywiście tymi spostrzeżeniami nie omieszkałam wielokrotnie podzielić się z Darkiem, ale za każdym razem tylko reagował śmiechem. Otóż świetnie znał się na historii, pamiętał daty, potrafił opowiadać o tym co wydarzyło się ponad 2000 lat temu, ale w tajemniczy sposób nagle tracił pamięć kiedy prosiłam żeby powtórzył to co powiedziałam 5 minut wcześniej. Podobnie było z orientacją w terenie. Raczej nie gubił szlaków w górach, bardzo dobrze radził sobie z mapami turystycznymi, posługiwał się kompasem itp. Ale już zlokalizowanie cukru w kuchennej szafce czy czerwonego długopisu w szufladzie graniczyło z cudem. Podobno jednak nie tylko Darek w taki niewyjaśniony sposób tracił czasami swoje umiejętności, więc w końcu dałam Mu spokój
Rozpisałam się, miało być krótko, o Dniu Nauczyciela, a wyszło o Darku.
Szanowni Nauczyciele!
Życzę przede wszystkim zdrowia, cierpliwości i tego, żebyście nie tracili pasji do zawodu. Wiem, że jest coraz trudniej. Zmieniają się czasy, młodzież i rodzice, a tzw. papierologii ciągle przybywa. Wiem też, że nauczyciel nie pracuje tylko 18 czy 20 godzin w tygodniu, a w sejfie nie trzyma milionów dolarów. Ale to co przekazujecie na lekcjach i poza nimi czasami gdzieś tam w młodych głowach zostaje (takich przypadków życzę jak najwięcej), nawet jeżeli sami uczniowie dostrzegają to dopiero po wielu latach.
Życzę dużo uśmiechu i Latających Kefirków, którym chce się uczyć.
Ola Szymikowska