Dokąd idziemy??? / Paweł Lęcki

Dokąd idziemy??? / Paweł Lęcki

Tytuł felietonu od redakcji.

 

Pomyliłem godziny. Przy śniadaniu zorientowałem się, że jest druga nad ranem, a nie trzecia, choć byłem przekonany, że to już czas właściwy, czas powtarzalny, codzienny, wycięty z katalogu identycznych dni. Zasnąłem więc jeszcze na chwilę, kawę zostawiłem, więc mam teraz chłodną, ale taką w zasadzie lubię. Przede mną długi dzień, więc wrócę późno, za niczym nie będę w stanie nadążyć.

Wypełnię jednak społeczne oczekiwania i utłukę sporo zadań maturalnych, wzmocnię moce przerobowe fabryki słupków wyników egzaminacyjnych. Wszystko ku chwale rankingów i źle skonstruowanych egzaminów wiecznego Marcina Smolika. Ciągle udajemy, że edukacja ma jakieś głębsze sensy i znaczenia (bo w teorii rzeczywiście ma), gdy wystarczy dobrze przygotować do egzaminów. To w zasadzie mógłby robić automat wyposażony nawet w nie do końca najnowszy moduł sztucznej inteligencji. Oczywiście, później narzekamy, że stres, napięcie, przemęczenie, ale przecież na przykład w ramach złej rekrutacji do szkół średnich co spora część rodziców przejrzy z zaangażowaniem? Rankingi. Oczywiście, nie wszyscy, bo świadomość jakoś tam rośnie.

Właśnie. Muszę pamiętać, żeby dzisiaj ogarnąć do końca regulamin, bo w zasadzie już zaczyna się ta rekrutacja, której finał poznamy pod koniec lipca. Największe emocje zaczną się od maja, gdy jednocześnie będą leciały taśmociągi egzaminów - fabryki edukacyjne przestaną w ogóle uczyć, a zajmą się testowaniem. Nie jest tajemnicą, że w szkole średniej to, co uda się zrobić do kwietnia, to się uda - później to już w zasadzie tylko udawanie udawania edukacji. Znam najbardziej ten obszar, ale podejrzewam, że w szkole podstawowej sytuacja jest podobna, z trochę innym harmonogramem. Oczywiście, znowu nie nastąpi systemowa współpraca szkół podstawowych i średnich, więc nawet nie da się uczciwie porozmawiać na temat złego systemu rekrutacyjnego, bo i po co. Tak jest od lat, znowu będą nerwy i stresy, ale skupmy się na pracach domowych i kanonie lektur - to lepiej wygląda w mediach i jest bardziej nośne.

Liczyłem po cichu, że pomysł poprzedniego rządu pod tytułem Sportowe Talenty pójdzie ostatecznie do kosza, ale niestety pozostał, widzę na stronie portalu Dealerzy Wiedzy. Nie dziwi nic. Nikt nie ma czasu zająć się takimi sprawami, bo trzeba opowiadać w mediach, jak to w szkołach będzie dobrze, a nawet lepiej. Będą więc testy, obowiązkowe przekazywanie licznych danych wszystkich uczniów, żeby wyłapać nieliczne wybitne sportowe talenty. Oczywiście, samo wspieranie sportowych talentów, tudzież jakichkolwiek innych, jest samo w sobie bardzo ważne, ale wystarczy poczytać założenia projektu, żeby dostrzec niepokojące elementy, na dodatek stojące w sprzeczności z nową koncepcją edukacji. Tymczasem uczniowie chcieli porównać oferty kandydatów na kuratorów oświaty, których nowa władza wymienia po jesiennych wyborach. Wojewodowie - z kilkoma wyjątkami - uznali jednak, że to tajemnica i nazwisk nie udostępnili. - To stawia pod znakiem zapytania transparentność całego procesu - uważa Kacper Nowicki z Fundacji Varia Posnania, informuje TVN24. To z pewnością istotna kwestia, ale trochę ciekawi mnie jednak, że młodzi ludzie z tej czy innej fundacji, mniej emocjonują się błędami CKE i złym systemem sprawdzania, który generuje poważne problemy, tworzy kanon krzywd, nieuczciwości i fałszywych wyników. Może gdyby generalnie społeczność szkolna była bardziej spójna, to obecne ministerstwo nie mogłoby udawać, że problem wiecznego Marcina Smolika nie istnieje.

Zresztą - czym tu się martwić? Jakoś to będzie, bo od wielu lat przecież jakoś jest.

Na koniec lutego na kuratoryjnych stronach z ofertami pracy dla nauczycieli widnieje ponad 5 tys. ogłoszeń. Na biurkach dyrektorów ani jednego CV. Brakuje tak naprawdę wszystkich: anglistów, matematyków, a przede wszystkim psychologów. a to dopiero początek. Liczba wakatów z każdym miesiącem będzie rosnąć, informuje Radio Zet. i co? i nic. i tak część aktywistów edukacyjnych zaatakuje nauczycieli, dzięki czemu może będzie ich jeszcze mniej. Tymczasem nauczyciele mówią, że są rzuceni na głęboką wodę - w szkołach przybywa uczniów z diagnozami zaburzeń neurorozwojowych, jak spektrum autyzmu czy ADHD. Rodzice takich dzieci zarzucają nauczycielom brak kompetencji i żądają zmian systemowych, np. wpisania ADHD na listę zaburzeń, które uprawnią do orzeczenia o specjalnych potrzebach edukacyjnych. - Edukacja włączająca wymaga zmian systemowych i na poziomie mentalnym, bo szkoły są pełne przemocy. Ale w każdej ze szkół da się wprowadzić zmiany w nastawieniu, w budowaniu dobrej komunikacji - przekonuje Tomasz Śliwowski, nauczyciel współorganizujący proces kształcenia, donosi TVN24.


Gdybym mógł, to bym nigdzie nie poszedł. Zostałbym, schronił się w ciszy przed stukotem dnia. Dzisiaj debiutuje Rojst Millenium, a więc trzeci, ostatni sezon bardzo dobrego serialu, to bym sobie zobaczył. Oczywiście, z tyłu głowy miałbym wyjątkowo ważną dyskusję na temat tantiem twórców w Polsce w kontekście platform streamingowych, ale mam wrażenie, że ten temat też znika, choć jest przecież tak istotny. Wielu z nas żyje w przekonaniu, że artyści zarabiają miliony, choć to jest oczywistą nieprawdą - część zarabia dużo, a część nie. Zresztą - należne wynagrodzenie za pracę jest niezależne od stanu majątkowego. Ciągle zastanawiam się również nad zwolnieniem działu korekty przez Agorę, co jakoś łączy mi się z klęską polskiej edukacji w zakresie kształtowania kompetencji związanych z posługiwaniem się poprawnym językiem polskim. Niezależnie od rozwoju sztucznej inteligencji, akurat w tym zakresie nie da się jeszcze w pełni zastąpić człowieka i być może nigdy się nie da, choć najwyraźniej część społeczeństwa nie widzi problemu. Niedługo w ogóle nie będziemy wiedzieli problemów językowych, bo mało kto będzie w ogóle wiedział, że jakiekolwiek istnieją. 


Tempo, szybkość, wyścigi. Czterodniowy tydzień pracy opłaca się wszędzie, tylko nie w Polsce. Jak to możliwe? - pyta pulsHR pl. Pomijając uwarunkowania gospodarcze i systemowe, to kult zapierdolu jest u nas wyjątkowo święty. Nie jesteśmy oczywiście jedynymi specjalistami w tej dziedzinie, ale mamy spore osiągnięcia. z drugiej strony czytam na stronie Wysokich Obcasów: Nasza szkoła koncentruje uwagę na zdolnościach. Dla nas praca ma drugorzędny wpływ na powodzenie w życiu. a przecież mistrzostwo osiągasz pracą, a nie talentem. Rozmowa z psychologiem prof. Wiesławem Łukaszewskim. To jakby przeczy coraz częściej obowiązującym poglądom na temat edukacji w Polsce. Kto ma rację? 

 

za: https://www.facebook.com/pawel.lecki79/