po urodzeniu
przecięto mu pępowinę
skazując na samodzielne
krążenie krwi
ale inicjały matki
krążą w niej do dzisiaj
ojciec dojrzewał później
z pierwszą przeczytaną książką
to jednak babcia się wymodliła
o piękne i uporządkowane
postrzeganie świata
w czasie kiedy jeszcze
nie potrafił się modlić
tylko naśladował słowa
które napływały z zewnątrz
od zawsze lubił samotne
wędrówki polnymi drogami
nawet przy pochmurnym niebie
z jaskółkami lecącymi nisko
one przeczuwały zmianę pogody
a nie jakiś koniec świata
teraz też nie lubi zgiełku
nie przestając doceniać
że nie jest przecież sam
nie czuje się powołany
ale odczuwa jakiś podszept
żeby się zatrzymać gdzieś
w środku parku i posłuchać
echa tego losu obok
ma swoją historię
swój latający dywan
rękopisy pierwszych listów
dyplomy i nagrody
własny dom z rodziną
i dedykację ptaka śpiewaka
z czubka drzewa które
posadził niedaleko domu
nie nadużywa słowa 'moje'
ale czuje że jego
są wszystkie wzruszenia
i podmuchy wiatru
kiedy obok przeleci
niewidzialny Anioł
nawet przy niepewności
czy zostanie muśnięty
końcówką pióra
piszącego jutro