Od redakcji:
Bardzo ważny (!!!) tekst.
Publikujemy go u nas za zgodą autorki za jej profilem na Facebooku.
Największym zagrożeniem podczas uprawiania turystyki zimowej w górach są lawiny. Tymczasem obeznanie z tym tematem jest wśród przeciętnych wędrowców bardzo słabe, żeby nie powiedzieć żadne. Większość nie ma żadnej wiedzy na temat lawinowego ABC, nie zdaje sobie sprawy z ryzyka, albo zwyczajnie je bagatelizuje. Sezon zimowy w pełni, może warto więc poświęcić trochę czasu na edukację. Nie będzie to czas stracony.
Co robić, aby być bezpiecznym? Jedyny stuprocentowo skuteczny sposób to unikanie miejsc, gdzie występuje zagrożenie lawinowe.
Jeżeli już znajdziemy się w polu rażenia lawiny nasze szanse na wyjście z niej bez szwanku drastycznie maleją. Statystycznie mamy na to 50%. Dla jednych to dużo, dla innych nie. Nikomu nie życzę tak traumatycznych przeżyć.
Lawina to potężna i podstępna siła. Jeśli miałabym ją do czegoś porównać to do burzy. Mimo prognoz może wystąpić, ale nie musi, może uderzyć błyskawicznie, nigdy nie wiadomo, jakich będzie rozmiarów i jaka będzie siła rażenia. Porwanych ludzi rzuca, obraca, śnieg wciska się do ust, nosa, uszu. Wszystko dzieje się w ułamku sekundy, w kompletnej ciszy i ciemności, przysypany czlowiek nie wie, gdzie góra, gdzie dół, dobrze, jeśli może oddychać. Niestety energia kinetyczna śniegu powoduje, że bardzo szybko on twardnieje, uciska klatkę piersiową, oddychanie staje się utrudnione. Kluczowy jest czas. Krzywa przeżycia nie jest zbyt optymistyczna. Jeśli ofiara odkopana jest w czasie 10-15 minut, jej szanse na przeżycie wynoszą 90%, po upływie 30 minut już tylko 30%, po upływie 90 min- zaledwie 10%. Średnia głębokość zasypanych ofiar to 50- 150 cm. Zdarzają się oczywiście również takie, gdzie jest to kilka metrów.
Ktoś powie, że Tatry to małe góry, krótkie stoki, niewielkie lawiny. I w tym tkwi haczyk. Właśnie dlatego ofiary bardzo często doznają śmiertelnych obrażeń już w czasie zejścia lawiny- są to obrażenia głowy, jamy brzusznej czy skręcenia karku. To wyróżnia Tatry spośród innych gór typu alpejskiego- nawet małe lawiny powodują śmiertelne obrażenia.
Kolejnym czynnikiem zagrażającym osobom pogrzebanym przez masy śniegu jest hipotermia. Średnio temperatura naszego ciała spada o 3°C/h. Udało się odratować osoby skrajnie wychłodzone, których temperatura wynosiła zaledwie 20°C.
Kluczowy do odratowania ofiar jest czas. Dlatego wszyscy powinniśmy posiadać wiedzę oraz wyposażenie do udzielenia pomocy oraz umiejętności to korzystania z tego wyposażenia. Pamiętajmy, że "złoty kwadrans" daje 90 % szans, nie ma ani sekundy do stracenia. Nasze działanie ma być szybkie, intuicyjne, wyćwiczone wielokrotnie w terenie. Nie ma czasu na zastanawianie i czytanie instrukcji. Sami ratownicy TOPR przyznają, że pomoc koleżeńska jest nieoceniona, niezastąpiona i najważniejsza.
Pamiętajmy, że- o ile jest lotna pogoda- wezwana pomoc może przyjść za późno. TOPR po zgłoszeniu wystartuje po upływie 10-15 minut, plus czas na przelot i desant, a jeśli pogoda nie jest lotna? Szanse ofiary makabrycznie maleją... Wszystko w naszych głowach i rękach. Ale samymi rękoma nic nie zrobimy, nic.
Najważniejsze jest lawinowe ABC, a więc wyposażenie w detektor, sondę i łopatę. Sytuacja optymalna jest wówczas, jeśli ofiary też mają detektor i mają go w trybie nadawania. Przed wyjściem zawsze sprawdźmy, czy jest włączony i czy baterie są sprawne. Jeśli już namierzymy ofiarę użyjmy sondy, aby sprawdzić, na jakiej znajduje się głębokości. Wtedy możemy zaczynać odkopywać.
Musimy też znać zasady udzielenia pierwszej pomocy, to prawie na pewno będzie potrzebne po odnalezieniu ofiar.
Jeszcze jedna ważna informacja, jeśli ktoś dzwoni po pomoc musi odsunąć się na co najmniej 20-25 m od osoby poszukującej detektorem, aby nie zaburzyć pracy urządzenia. Dzwoniąc podajemy istotne informacje, a więc od ogółu do szczegółu. Natychmiast uruchamiamy aplikację RATUNEK z lokalizacją GPS, podajemy miejsce zejścia lawiny, ile osób znajduje się pod śniegiem, jaka pogoda panuje na miejscu, podajemy nr telefonu i czekamy do momentu przybycia ratowników. Ważne, aby wszystkie rzeczy rozrzucone na lawinisku pozostawić na swoim miejscu. Niczego nie zbieramy, ich umiejscowienie daje ratownikom wiele potrzebnych wskazówek!
Co robić, jeśli widzimy, że na odległym stoku schodzi lawina i porywa ludzi? Obserwować do samego końca i starać się zapamiętać miejsce, w którym ostatnio widziane były ofiary zdarzenia. Potem dzwonić po pomoc!
Pamiętajmy, że nasze bezpieczeństwo zależy od nas samych. Przed zimowym wyjściem w góry należy przestrzegać kilku zasad. Zawsze sprawdzajmy prognozę pogody oraz śledźmy jej historię z ostatnich dni, sprawdzajmy aktualne komunikaty o zagrożeniu lawinowym, zaopatrzmy się w sprzęt lawinowego ABC, czyli detektor, sondę i łopatę, nauczmy się biegłej i błyskawiczniej obsługi tego sprzętu, możemy uratować komuś życie, przede wszystkim unikajmy terenów objętych ryzykiem wystąpienia lawin, kluczowa w terenie jest wiedza o topografii oraz umiejętność analizy potencjalnego zagrożenia, kolejna zasada- w warunkach zimowych nie poruszamy się samotnie w terenie wysokogórskim. No i pozostaje kwestia szkoleń i udziału w kursach lawinowych, te umiejętności trzeba ćwiczyć, ratownicy TOPR też ciągle to robią.
Jako ciekawostkę powiem Wam, że najwięcej wypadków lawinowych zdarza się, kiedy w Tatrach obowiązuje drugi- umiarkowany oraz pierwszy- niski stopień zagrożenia lawinowego. Turyści tracą wtedy czujność, bo przecież w tabeli jest jeszcze stopień trzeci- znaczący, czwarty- wysoki i piąty- bardzo wysoki. Tymczasem nawet przy pierwszym stopniu możliwe jest lokalne samoistne schodzenie małych i średnich lawin. Czytając komunikaty lawinowe pamiętajmy, że jest to informacja uśredniona, lokalnie to zagrożenie może być wyższe. Ja osobiście "przewartościowuje" sobie ten stopień dodając w pewnych lokalizacjach jedno oczko w górę- jeśli np obowiązuje drugi stopień, to u mnie będzie to trzeci w takich miejscach jak: Rysy, Krzyżne, Szpiglasowy Wierch, Próg Stawiarski, Świstówka Roztocka- tam szkak zimą jest zamknięty właśnie ze względu na zagrożenie lawinowe, Wyżnia Dolina Chochołowska, Przełęcz Pod Kopą Kondracką...
Wiele jest czynników mających wpływ na możliwość zejścia lawin, najważniejsze to śnieg, jego rodzaj, uwarstwienie, pokrywa, ważne aby umieć analizować te informacje. Jeśli mamy do czynienia z obfitymi opadami świeżego śniegu połączonego z wiatrem, padającego na warstwę lodoszreni lub szreni to warunki do powstawania lawin mamy niemal bankowe. Planujmy nasze wyjście w góry rozważnie i roztropnie, pamiętajmy że ryzykujemy nie tylko własnym życiem. Ratownicy to czyiś synowie, mężowie, ojcowie. Zrobią wszystko, żeby nas ratować, często z narażeniem własnego życia.
Na koniec jeszcze szybko na temat lawin, które zagrażają nam w Tatrach. Najwięcej schodzi lawin deskowych- osuwa się wierzchnia warstwa lub warstwy śniegu( nie tylko orgi mają warstwy ), które oddzieliły się od tych leżących pod nimi, często powstają w miejscach, gdzie operują narciarze lub piesi turyści, którzy powodują obciążenie, naruszają wątłą stabilność pokrywy śnieżnej. Są to lawiny bardzo szybkie, pędzą od razu z ogromną prędkością nawet ponad 130km/h.
Drugi rodzaj to lawiny gruntowe, obejmują całe warstwy śniegu wraz z podłożem, występują głównie wiosną. Przemieszczają się wolniej, ale są niebywale niszczycielkie, transportują gigantyczne masy śniegu, lodu, kamieni i ziemi. Jeśli przed nimi nie uciekniemy, nie mamy żadnych szans, po prostu nas zmiażdżą.
Trzeci rodzaj to lawiny pyłowe, gwałtowne przemieszczanie się suchego świeżego pyłu śnieżnego, osiągające prędkość nawet ponad 300 km/h. W najlżejszej postaci to pyłówki schodzące żlebami czy stromymi ścianami. Jeśli nie zasłonimy ust i nosa mogą nas udusić i takie przypadki w Tatrach też były.
Lawiny to nie tylko specyfika Tatr, pewnie nie wiecie, że najtragiczniejsza lawina w Polsce zeszła w Karkonoszach w Białym Jarze 20 marca 1968 r. Samoistnie zerwała się śnieżna deska porywając 24 osoby. Wszyscy zginęli. Ciała odnaleziono dopiero po niemal dwóch tygodniach.
Nikogo nie chciałam tym postem przestraszyć, może jedynie przestrzec. Dziękuję wszystkim, którzy dobrnęli do końca, przepraszam, że tak długo. I tak zamieściłam jedynie połowę z tego, co zamierzałam
Bawcie się Tatrami odpowiedzialnie, uważajcie na siebie i do zobaczenia na szlaku. Bo nic nad Tatry.
(Zdjęcie wykonałam w Wyżniej Dolinie Chochołowskiej, na zielonym szlaku w drodze na Wołowiec dwa tygodnie temu- teren zagrożony lawinowo, zimą odradzam wędkowanie tym szlakiem. Mimo niezbyt obfitej pokrywy śnieżnej lawina ewidentnie tam już zeszła).