Na dnia przednówku kwitnie jedno słowo,
które w pamięci pozostawia znamię.
Ślad niezatarty, głębszy niżli cisza
i chwili trwanie.
Światło je karmi, dodaje odwagi,
do zamieszkania między przecinkami.
Jest potężniejsze od sławetnych nazwisk –
w nim sens poezji.
Czas mknie na przełaj, skracając istnienie,
wiosenne ranki i zimowe noce.
Jeno co stoi, to śmierć przy wezgłowiu:
czyha na duszę.
Non omnis moriar – Horacy napisał,
a ja od siebie, dodam nim odejdę:
jestem dziewczyną, której obce imię
wieczność powieli.
za: https://www.facebook.com/groups/cafepoesis/posts/1012866681738138/
