TYTUŁEM WSTĘPU:
Jestem pełen PODZIWU i UZNANIA dla ratowników TOPR!!! Ich codzienna praca, poświęcenie, zaangażowanie i wysoki profesjonalizm w ratowaniu ludzi w nadzwyczaj trudnych górskich warunkach czyni ich wyjątkowymi ludźmi....
Aż by się chciało wracać do nich zawołaniem: CHWAŁA BOHATEROM!!!
Jest we mnie spora doza buntu, że ich poświecenie i zaangażowanie w bezpieczeństwo każdej zagrożonej w Tatrach osoby MA SIĘ NIJAK do bezmyślności i niefrasobliwości zalewających szlaki tatrzańskie tłumów nieprzygotowanych do poruszania się w terenie skalnym i z całkowitym brakiem wyobraźni.
Poniżej publikujemy nagrania z akcji TOPR nagrane i udostępnione nam do publikacji przez Przemysława Osieckiego z grupy TATROMANIACY na Facebooku.
Po feralnym w Polskich Tatrach dniu 16 lipca (12 lipca wróciłem z Tatr do Gdańska) postanowiłem zabrać głos na temat braku wyobraźni i nonszalancji wielu gości tatrzańskich ścieżek, którzy ,,owczym pędem'' pchają się w góry bez jakiejkolwiek wiedzy o trasie, warunków na niej a co gorsza bez obowiązkowego wyposażenia na taką drogę.
Oficjalne statystyki TOPR z minionych lat
Poniższe dane pokazują ogólną skalę wypadków oraz kluczowe przyczyny interwencji według zestawień TOPR:
-
Ogólna liczba uratowanych osób: W 2025 roku ratownicy pomogli 1200 osobom w ramach 1047 odrębnych działań ratowniczych (spadek o 10% w stosunku do roku 2024).
-
Główna przyczyna (potknięcia): Niezmiennie od lat są to potknięcia i upadki – w 2025 roku odnotowano aż 535 takich przypadków.
-
Upadki z wysokości: W trudnym, eksponowanym terenie wysokogórskim doszło do 74 upadków z wysokości.
-
Brak umiejętności i przygotowania: Złe oszacowanie własnych sił lub brak odpowiedniego sprzętu oficjalnie wpisano jako powód ratunku w 120 przypadkach.
Czwartek, 16 lipca 2026: Rekonstrukcja „feralnego dnia”
Po kilku dniach intensywnych opadów deszczu wyszło słońce, co podziałało na turystów jak magnes. Szlaki w wyższych partiach wciąż były jednak skrajnie śliskie i mokre. ten jeden dzień TOPR interweniował aż 15 razy. Podgląd linku. Witryna: TVP Kraków. Tytuł: Seria groźnych wypadków w Tatrach. Trzy osoby w ciężkim stanie po upadkach. URL: https://krakow.tvp.pl/94387182/seria-wypadkow-po-poprawie-pogody-trzy-osoby-w-ciezkim-stanie-po-upadkach-w-tatrach." data-copy-service-computed-style="font-family: "Google Sans", Arial, sans-serif; font-size: 16px; font-weight: 500; margin: 0px; text-decoration: underline 1px rgb(21, 88, 214); border-bottom: 0px rgb(21, 88, 214);">Tylko w ten jeden dzień TOPR interweniował aż 15 razy, a śmigłowiec niemal nie wyłączał silników. Trzy wypadki miały przebieg katastrofalny.- Poszkodowana kobieta spadła na samo dno żlebu, doznając katastrofalnych, zagrażających życiu obrażeń. Śmigłowiec pilnie przetransportował ją do specjalistycznego szpitala w Nowym Targu.
- Sprawca wypadku miał ogromne szczęście – zatrzymał się kilkadziesiąt metrów wyżej na bardzo wąskiej i kruchej półce skalnej. Przypadkowi świadkowie asekurowali go do czasu przybycia ratowników, którzy musieli ściągać go stamtąd z użyciem zaawansowanych technik linowych, po czym również przetransportowali go do Zakopanego w stanie ciężkim.
Z moich lat intensywnej eksploracji Tatr znam osobiście nadzwyczaj wiele przypadków incydentów związanych z taką niefrasobliwością i brakiem wyobraźni, które zakończyły się jeszcze gorzej, bo śmiercią uczestników. Czasami był to nieostrożnie zrzucony kamień, czasami załamanie pogody, czy brak odpowiedniego obuwia i ubioru...
„Góry są dla wszystkich, ale nie dla każdego w tym samym momencie. Ludzie zapominają, że na zatłoczonym, eksponowanym szlaku ich błąd, potknięcie czy brak kasku nie jest ich prywatną sprawą. Spadając, stają się śmiertelnym zagrożeniem dla osób idących poniżej. Turyści ruszają w góry lawinowo, bezrefleksyjnie, nie dając szlakom nawet wyschnąć po ulewach.”
„Śmigłowiec to latający oddział intensywnej terapii, narzędzie do ratowania ludzkiego życia w stanach skrajnego zagrożenia, a nie podniebna taksówka dla zmęczonych czy słabo przygotowanych. Wezwania typu: 'jest ciemno, a my nie mamy latarek' albo 'obtarły mnie buty i nie zejdę z Morskiego Oka' to plaga, która blokuje maszynę dla tych, którzy naprawdę walczą o przetrwanie.”
„Zatrważa nas kompletny brak pokory i ślepota na warunki atmosferyczne. Jeśli ogłaszamy stopień zagrożenia lub ostrzegamy przed skrajnym oblodzeniem, to nie są to zalecenia literackie. Idąc na Rysy w adidasach czy na Orlą Perć bez podstawowej wiedzy o asekuracji, turyści grają w rosyjską ruletkę. Niestety, w tej grze to ratownicy muszą potem ryzykować własnym życiem, by naprawiać cudzą głupotę.”
„Polskie prawo gwarantuje bezpłatną pomoc w górach i nie zamierzamy tego zmieniać w kwestii idei ratownictwa. Jednak świadomość, że 'w razie czego przyleci Sokół i nic to nie kosztuje', zdejmuje z wielu osób jakikolwiek hamulec bezpieczeństwa. Na Słowacji czy w Alpach rachunek za bezmyślność potrafi skutecznie nauczyć rozumu. U nas wciąż płaci za to całe społeczeństwo.”
Tu pozwolę sobie rozwinąć ostatni z powyższych wątków: KOSZTY INTERWENCJI RATUNKOWEJ TOPR z użyciem śmigłowca. Nigdy, nic nie ma za darmo. Malo kto zdaje sobie sprawę o kosztach takiej interwencji, a zauważmy, ze feralnego dnia 16 lipca b.r. śmigłowiec Sokół TOPRu latał praktycznie cały dzień. Zresztą wszyscy widzą, że niemal codziennie zobaczyć go można nas Tatrami.
Zadałem sobie trud aby oszacować koszty takiej interwencji i koszty lotu śmigłowca SOKÓŁ nad Tatrami:
Koszt paliwa dla godzinnego lotu śmigłowca PZL W-3A Sokół należącego do TOPR wynosi około 4 800 do 6 400 złotych. Toprowski SOKÓŁ jest wyposażony w dwa silniki turbowałowe i zużywa średnio od 600 do 800 litrów paliwa na jedną godzinę lotu, zależnie od obciążenia i specyfiki działań w trudnym terenie górskim. Śmigłowiec ten lata na naftowym paliwie lotniczym typu Jet A-1 (paliwo odrzutowe), którego rynkowa cena w Polsce wynosi średnio od 7,28 zł do 8,00 zł za litr netto.
Warto zaznaczyć, że jest to wyłącznie bezpośredni koszt samego paliwa lotniczego. Całkowity koszt eksploatacji śmigłowca TOPR podczas akcji ratunkowej (uwzględniający serwis, resursy silników, ubezpieczenie i opłacenie załogi) jest znacznie wyższy i przekracza kilkanaście tysięcy złotych za godzinę w powietrzu.
Szacunkowe koszty akcji ratunkowych TOPR
Koszt pojedynczej operacji zależy od logistyki, zaangażowanych sił oraz warunków pogodowych:
|
Rodzaj akcji |
Szacowany koszt |
Składniki kosztów |
|---|---|---|
|
Z użyciem śmigłowca |
15 000 – 40 000 PLN |
Nalot maszyny (ok. 9-10 tys. zł/h), praca załogi, zużycie drogiego sprzętu specjalistycznego. |
|
Piesza wyprawa ratunkowa (trudne warunki) |
10 000 – 25 000 PLN |
Praca kilkunastu ratowników przez wiele godzin, użycie quadów, skuterów, psów, sprzętu medycznego. |
|
Prosta interwencja techniczna (blisko schronisk) |
1 500 – 4 000 PLN |
Wyjazd kilkuosobowego zespołu, transport poszkodowanego ze szlaku. |
-
Realny koszt godziny lotu śmigłowca „Sokół”: Pełna godzina pracy maszyny w powietrzu (paliwo, serwis techniczny, amortyzacja, drogie przeglądy okresowe, gotowość personelu) to koszt rzędu 9 000 – 10 000 złotych.
-
Koszt pracy ludzi: W trudnych akcjach (np. nocne poszukiwania w rejonie Czerwonych Wierchów czy Orlej Perci) bierze udział od kilkunastu do kilkudziesięciu ratowników. Każda godzina ich pracy w ekstremalnym ryzyku to realne obciążenie budżetu stowarzyszenia.
-
Porównanie z zagranicą (kontrast dla czytelnika): W słowackich Tatrach (HZS), Alpach austriackich czy szwajcarskich, za bezmyślność płaci się z własnej kieszeni. Godzina lotu helikoptera w Austrii kosztuje ok. 5 000 EUR (ok. 22 000 PLN). Nieubezpieczony turysta po akcji otrzymuje tam rachunek na kilkadziesiąt tysięcy euro.
W Polsce, w przeciwieństwie do większości krajów europejskich, akcje ratownicze TOPR są dla poszkodowanych całkowicie bezpłatne. Koszty te pokrywają podatnicy oraz sami turyści (poprzez 15% odpisu z biletów wstępu do TPN).