obecnie numer 30 jest REDAGOWANY, jego redakcja zostanie zamknięta w dniu 1 września 2019 r.
  >>> w układzie tematycznym
  >>> w układzie chronologicznym
  >>> w układzie alfabetycznym 
  >>> popularność

  >>> zobacz wcześniejsze numery

Japonia 2019 : 5 sierpnia 2019 / Karolina Pietruszka

W Japonii jest chyba sezon na remonty, bo kolejna atrakcja turystyczna jest zakryta i częściowo niedostępna. Kiyomizu-dera, bo o tym kompleksie świątynnym mowa, to dość spory teren zaraz przy zalesionych terenach górskich, a więc ze wspaniałymi widokami. Są tu przeróżne pagody i kapliczki, można oddać swoje modły do wielu bogów w najróżniejszych intencjach i celach. Zachwyciły mnie figury bóstw w głównej świątyni, gdzie wiele osób oddawało się religijnym rytuałom. Było mi dość niezręcznie, ale doświadczyć tej atmosfery było wyjątkowo. Z tarasu rozciąga się przecudowny widok - nic innego nie pozostaje, jak podziwiać. W dalszej mija się między innymi chram boga miłości. Jeśli się przejdzie z zamkniętymi oczami od jednego oznaczonego kamienia do drugiego, to ponoć ma przynieść wkrótce szczęście w uczuciach. Dość zabawny widok, jak się jest obserwatorem lub nawigatorem, ale nie jest to wcale takie proste. No i absolutnie uwielbiam kapliczki z dzwoneczkami, są przeurocze.
Dalej w kolejce Fushimi Inari - lisia świątynia. Pogoda nie oszczędza, więc spaceru na górę Inari się nie podjęłam, ale spacer pod ścieżką z bramami torii zaliczony. Uwaga - lisie pluszaki i inne akcesoria są przeurocze, portfel może tu niebezpiecznie schudnąć. 
Wieczorem trochę inna część Kioto, a mianowicie ta klubowa. Kitsune Kyoto, bo tak się nazywa przybytek, jest naprawdę fajnym miejscem. Panuje tu zupełnie inna kultura klubowa niż w Polsce. Pomijając, że panie wstęp i drinki za darmo (miło bardzo), to DJ wchodzi mocno w interakcję z salą, są tańczące panie, które co jakiś czas rozdają darmowe shoty lub wlewają publice szampana do ust, ochrony jest naprawdę dużo, obaługa cały czas dba o salę - zbierają śmieci, na bieżąco wycierają stoliki czy rozlane napoje. Rozdają nawet gościom świecące pałeczki do machania, które zmieniają kolory. Jest bardzo bezpiecznie, nikt nie jest nachalny, można się śmiało bawić.
Nad rzeką natomiast młodzi Japończycy urządzali sobie jakieś pijackie zabawy. Nie wiem dokładnie, o co chodzi, ale siedzieli w kółku, składali pokłony alkoholowi w jego środku, odchodzili od grupy po czym podbiegali i rzucali się na środek krzycząc: "sumimasendeshitaaaaa!" (najmocniej przepraszaaaam!). Uśmiałam się, było to ciekawe doświadczenie i oby więcej takich okazji poznania tej japońskiej codzienności.

Free Joomla! templates by AgeThemes | Documentation