obecnie numer 30 jest REDAGOWANY, jego redakcja zostanie zamknięta w dniu 1 września 2019 r.
  >>> w układzie tematycznym
  >>> w układzie chronologicznym
  >>> w układzie alfabetycznym 
  >>> popularność

  >>> zobacz wcześniejsze numery

Trzecia kolumna wykazu artykułów uległa uszkodzeniu w trakcie technicznych prac redakcyjnych, PRZEPRASZAMY. Naprawimy ją niebawem. Wszystkie artykuły z bieżącego numeru dostępne są w menu rozwijalny numeru (ikona kwadracika złożonego z czterech kreseczek)



      11 sierpnia 2019 r.

      Dzisiaj zaczęłam od Shizuoki. Kierunek: park i pozostałości zamku. Chyba jest sezon na różne festiwale, bo w drodze do celu się coś działo. Co prawda wyglądało, jakby dopiero się miało zacząć, ale były porozstawiane stoiska z różnymi przedmiotami, między innymi balonami, maskami czy czajniczkami do herbaty, które nawiasem mnie bardzo urzekły. W samym już parku było troszeczkę pusto, chociaż wciąż estetycznie - kwiaty, fontanny, ozdobne konstrukcje i co (dla mnie) najlepsze - statua Tokuwawy Ieyasu. Najgorsze wspomnienie natomiast wiąże się z toaletą, bowiem pod koniec jej użytkowania zauważyłam zdecydowanje za blisko swojego ciała ogromnego pająka. Był chyba nawet większy od mojego śródręcza, do tego włochaty, na szczęście się nie ruszał. I nie, nie podał mi papieru. Więcej do toalet w parkach raczej zaglądać nie będę. 
      Następnym przystankiem było Hamamatsu. W kolejności pierwszy oczywiście zamek - dość mały, ale imponujący, ma naprawdę piękne zdobienia. W pobliżu naturalnie kapliczka, a schodani w dół kolejna statua - wszelkich rzeźb jest naprawdę całkiem sporo w każdym mieście, ich fani mają co podziwiać. 
      Przy samej stacji jest uroczo cięty krzew - taka uśmiechnięta pozytywna kulka, ale niestety nie mam pojęcia, co to może być. Przed natomiast jest sporo miejsca, gdzie akurat jakiś chłopak dawał pokaz swoich umiejętności tanecznych i widać było, że sprawia mu to ogromną frajdę. Co mnie ogromnie zdziwiło to kolejka, która ciągnęła się od galerii obok stacji do jej wnętrza, potem zakręcała kilka razy, były ustawione nawet barierki i kilka osób z megafonami wydawało polecenia, dbając o porządek i bezpieczeństwo. Byłam prawie pewna, że coś wyjątkowego się dzieje, może ktoś sławny, może coś niezwykłego sprzedają, itd., itp. Na początku tego wężyka była jednak tylko kasa z biletami. Wyobrażacie sobie? Na spokojnie z 200 jak nie więcej osób w kolejce po bilet na pociąg. Szaleństwo. 
      W samej Nagoyi wieczorem drugi dzień festiwalu i z tej okazji Baycrew's Festival. Muzyka w zdecydowanie moim guście, ale występy trwały o wiele za krótko, bo około 20:50 ostatni artysta zszedł ze sceny i obsługa zaczęła wypraszać gości. Nie kryję zdziwienia, w Polsce by było nie do pomyślenia kończyć tak wcześnie i to jeszcze w sobotę! Odrobinę zawiedziona poszłam zgubić się w mieście i pozwiedzać trochę nocą - ciepło, cicho, nikt nie zaczepia, można spokojnie spacerować i eksplorować.

      Please publish modules in offcanvas position.

      Free Joomla! templates by AgeThemes | Documentation