obecnie numer 30 jest REDAGOWANY, jego redakcja zostanie zamknięta w dniu 1 września 2019 r.
  >>> w układzie tematycznym
  >>> w układzie chronologicznym
  >>> w układzie alfabetycznym 
  >>> popularność

  >>> zobacz wcześniejsze numery

Trzecia kolumna wykazu artykułów uległa uszkodzeniu w trakcie technicznych prac redakcyjnych, PRZEPRASZAMY. Naprawimy ją niebawem. Wszystkie artykuły z bieżącego numeru dostępne są w menu rozwijalny numeru (ikona kwadracika złożonego z czterech kreseczek)



      12 sierpnia 2019 r.

      Poleniuchować też czasem dobrze, chyba się nie przyznam, o której sturlałam się z futonu. Niemniej z pewnością potrzebowałam się wyspać, codzienne wypady są dość męczące, ale oczywiście pełne wrażeń.
      W Osu Shopping Centre na powitanie stał duży maneki neko z grzywą lwa. Jak podpowiadał plakat obok, bujna czupryna 'wyrosła' z okazji premiery filmu Króla Lwa w Japonii. Sam teren jest ogromny, a ilość sklepów niezliczona. Na pewno nie odwiedziłam każdej uliczki, ale była nawet mapa informująca, gdzie jakie sklepy można znaleźć. Najbardziej spodobała mi się część z ubraniami ze względu na różnorodność motywów nadruków i krojów. Pomijając inną rozmiarówkę, to bardzo chętnie pod koniec podróży trochę tam wydam, w Polsce ciężko o takie. 
      Gdzieś w samym środku tego labiryntu jest sporych rozmiarów świątynia, nie udało mi się jej całej ująć w kadrze. Jak zwykle - bardzo estetyczna, ładna, wewnątrz bogaty ołtarz, przy którym można się pomodlić. Dobry moment na głębszy oddech i chwilę spokoju, żeby nabrać sił na dalsze polowanie.
      Nie pierwszy raz trafiłam na piętro z automatami z zabawkami i jak zawsze kusiło, żeby zagrać, ale jeszcze jestem silna. Pewna Japonka wydała nawet poradnik, jak wyciągać poszczególne rzeczy w zależności od ich kształtu i rozmiaru, chyba najpierw go przestudiuję. Pierwszy raz natomiast trafiłam do centrum gier. Nie mam pojęcia, jak poszczególne maszyny się nazywają, ale przeróżnych automatów jest tu naprawdę sporo. Można poskakać, potańczyć, obstawić wyścigi konne, zagrać w gry na podstawie różnych serii anime czy zręcznościowki. Nie wiedziałam, gdzie oczy podziać, więc dla bezpieczeństwa własnego i zawartości portfela dość szybko się ulotniłam.
      Tyle jeśli chodzi o przygody w Nagoi. Teraz śmigam shinkansenem (chociaż Kodamą, więc tym najwolniejszym) i jedną rzecz na pewno da się zauważyć z okna - w mniejszych miejsowościach zaraz obok uprawnych poletek są również połacie paneli słonecznych. Może w użytkowaniu plastiku Japonia nie jest zbyt ekologiczna, ale miło wiedzieć, że starają się korzystać z innych zasobów naturalnych.

      Please publish modules in offcanvas position.

      Free Joomla! templates by AgeThemes | Documentation